Nic nie ma tak od razu.

Tekst ten dedykuję tym wszystkim, którzy biorą sobie psa, po to żeby mieć, ale nic od siebie mu nie dać. Otóż moi państwo, to nie te czasy, nie to życie i nie ta bajka.  Pies nie będzie nam dozgonnie wdzięczny za miskę jedzenia i spanie. Pies potrzebuje stymulacji umysłowej i fizycznej, aby dobrze funkcjonować w tych dzisiejszych zwariowanych czasach. Potrzebuje odpowiedniego socjalu i mądrego prowadzenia w życiu i co najważniejsze, chce być psem, a nie maskotką do przekładania.

Pies pozostawiony sam sobie nie wychowa się, tak jak byśmy tego chcieli. Musimy poświęcić mu czas i odpowiednio go socjalizować, a kiedy jest potrzeba, resocjalizować. Bzdurne jest myślenie, że jak szczeniak atakuje, czy gryzie, że musi z tego wyrosnąć i przestanie. Z każdym następnym miesiącem życia problem będzie narastał.  Przez takie bagatelizowanie problemów, zaczynają występować u psa poważne zaburzenia zachowania, których częstym następstwem psa staje się jego porzucenie, oddanie do schroniska, bądź eutanazja. Problemy behawioralne są bardzo emocjonalnie wyczerpujące, frustrujące i często niebezpieczne dla psa i jego otoczenia.

Musimy sobie zdawać sprawę, że rozwiązywanie problemów, przeprowadzanie sesji rehabilitacyjnych jest często bardzo trudne, skomplikowane i czasochłonne. Każdy pies z problemami behawioralnymi to jednostkowy przypadek. Każdy wymaga innego opracowania programu modyfikacji zachowania. Kiedy już rozpoczynamy pracę, często ciężką i ryzykowną, to trzymamy się wszystkiego, tego jakie daję wytyczne, o co proszę do zastosowania w domu, o zmianę zachowania i przede wszystkim, jak mamy pracować systematycznie, to musimy się tego trzymać. Odstępy czasowe są bardzo ważne. Nie może być tak, że będziemy sobie coś robić, jak ktoś będzie miał kiedyś tam sobie czas. Na takiej zasadzie nic nie zdziałamy, a ja z takim podejściem właścicieli dziękuję im za pracę. Bo po co robić coś, jak nic z tego nie będzie. Nigdy też nie uwierzę, że coś nie daje efektów, czy coś w tym stylu. Znaczy się owszem, coś nie da efektu, jeżeli właściciel do czegoś nie podejdzie poważnie, wręcz można powiedzieć olewczo i na każdym kroku będzie chałturzył. Bo jeżeli ktoś ze mną od początku współpracuje, tak jak należy, to postępy terapii behawioralnej zawsze są imponujące. Jeżeli ktoś marudzi, to niech pamięta, że nie ma do czynienia z laikiem, tylko wykwalifikowanym behawiorystą, u którego w domu większa przewaga psiaków, to psy, które zostały zaadoptowane z poważnymi kiedyś problemami behawioralnymi, gdzie teraz nie widać praktycznie po nich śladu. Także wszystko można. Trzeba tylko chcieć.

Dlatego chwała wszystkim moim fajnym, konsekwentnym, mądrym klientom, którzy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, dzielnie uczestniczą w zajęciach i na każdym kroku pokazują, jak ważne jest dla nich dobro ich psiaków. Kiedy nawet coś skończymy, w dłuższych odległościach dalej się spotykamy, aby potrzymać, to co osiągnęliśmy. Bo życie i praca z psiakiem, to nie coś na chwilę, ale przez całe życie psiaka.