Jak pracuje ekipa LikeDog. Od kuchni.

My oczywiście o tym doskonale wiemy, ale warto przypomnieć co niektórym, że nasza praca to mnóstwo pracy, psychicznej jak i fizycznej i nam samo z nieba nic nie spada. Zostawiamy na boku najważniejsze, o tym co w sumie większość wie, czyli merytorykę.

Moi psi, jak i ludzcy klienci otrzymują pod każdym względem profesjonalną pomoc i naukę. Psiaki uczą się, bawią, czyli korzystają ze wszystkiego na maksa. Ale żeby było z czego korzystać, trzeba to kupić, przygotować, dbać o to, zmieniać, wymieniać. A wiadomo jak to psiaki , tak jak korzystają, to rownież zużywają, niszczą i rozwalają. Po każdych zajęciach musi być wszystko sprawdzone, posprzątane, czyli ciągłe kupowanie przeróżnych specjalistycznych i bezpiecznych środków a następnie wpuszczenie ich w ruch. Dużo mycia, prania i odkurzania.  

Podobnie ma się sprawa, kiedy zabieram moich psich klientów na indywidualne zajęcia. Czyli jadę swoim samochodem, który niestety nie jest tankowany powietrzem , a do tego wiadomo, że wszystko się zużywa i niszczy.  Samochód często wygląda jakby przyszedł armagedon. Miliony latającej sierści, podrapane elementy, upaćkane szyby, wymioty i niejednokrotnie załatwienie potrzeb fizjologicznych. Nie muszę mówić, jak my często wyglądamy.  To że jesteśmy często całe brudne, w błocie to w naszej pracy to w sumie jest normalne, mniej fajnie już robi się, jak psiaki szarpią, rozwalają nasze rzeczy. Można było by pisać i pisać. Ale myślę że te trochę zdań wystarczy, aby zrozumieć, że jeżeli jest coś super, to ile pracy trzeba włożyć we wszystko, żeby było to super .