„Podnieś na mnie rękę i prowokuj mnie, aż stanie przede mną stanie się twoim ostatnim razem. Moim niestety pewnie też…”

Bardzo wiele ras ma przechlapane życie. Z automatu rodząc się dostaję łatkę psa mordercy. Są postrzegane jako obrzydliwe, wredne zakapiory. A prawda jest całkiem inna. Każdy z tych psów w rękach odpowiedzialnego, stabilnego emocjonalnie przewodnika jest wspaniałym psem. One wcale nie chcą być takie, jak są postrzegane.  Niestety dużo ludzi, którzy nabywają te rasy, nie ma o nich kompletnie pojęcia. Są też tacy, którzy chcąc powiększyć swoje ego, bądź zabić kompleksy kupują sobie na przykład asta żeby zgrywać szpana na dzielni. „Wychowują” takiego psa twardą ręką, szczują na wszytko, wprowadzają nieudolną obronę, latają jak idioci podnieceni przed psem tłukąc kijem i prowokują psa ciągnącego oponę, wciskając sobie że przecież to taki super „sport”. Na trochę fizycznie zmęczą psa, ale psiak jest ciągle nakręcony i chce się wiecznie szarpać, coś dopadać, skacze, ciągnie, zrywa rzeczy, to wtedy wpierdziel, żeby pokazać kto rządzi. Po jakimś czasie pies nie wytrzymuje, atakuje. Uderza tak, że nikt by się nie spodziewał. Afera… Nikt nie zastanawia się, nie pyta dlaczego tak się stało. Liczy się tylko końcowy aspekt. Następny pies morderca znów zaatakował. Pies najczęściej kończy bardzo źle…Bo przecież to tylko pies… A tak na prawdę ten „zły” pies chciał być dobrym psem, tylko w życiu trafił nie na tego przewodnika, co trzeba.