Sprawdź, czy ktoś faktycznie jest tym, za kogo się podaje.

W ostatnim czasie bardzo modne u wielu ludzi zrobiło się nazywanie siebie behawiorystą. Co druga osoba zaczyna robić z siebie „psiego psychologa”. Niestety często z bardzo dużą krzywdą dla tych biednych psów i ich właścicieli.

Ostatnio będąc na spacerze nie wytrzymałam i zwróciłam uwagę mężczyźnie, który w okrutny sposób tresował psa. Szarpał nim na prawo i lewo, wymuszając komendy. Biedny pies z rozpaczą w oczach był co chwilę podduszany łańcuszkiem zaciskowym.

Pan odpowiedział mi, że wie co robi, że zna się na psach i że jest behawiorystą. Zapytałam się najpierw co ukończył. Najpierw się zdziwił, a po chwili mi odpowiedział że to jego sprawa. Ja dalej swoje… Rozmowa bardzo nieprzyjemna. Skorzystał chociaż na tym ten biedny pies, który mógł przez chwilę odsapnąć. Nie mogłam patrzeć, jak ten pies potwornie boi się tego faceta.

Po nieprzyjemnej wymianie zdań okazało się, że pan nic nie pokończył, nigdzie się nie uczył i nawet nie wie, co tak naprawdę znaczy słowo behawiorysta. Nauczył się za to tak siebie nazywać.

Niestety, pewne określenia np. „specjalista terapii zachowania zwierząt” nie są chronione. Przykre, ale każdy może się tak nazwać i nieważne, czy ma jakieś pojęcie na temat terapii zachowania, czy też nie. I tak właśnie przez to cierpi wiele zwierząt a ludzie są oszukiwany i budują sobie przekłamany obraz pewnych osób i zachowań…

Dlatego sprawdzajmy kwalifikacje osób, u których szukamy pomocy dla naszych zwierząt. Przyglądnijmy się jakie dana osoba ma podejście do zwierzęcia. Nie dajmy sobie wmówić i nie pozwólmy, aby ktoś krzyczał, szarpał, szturchał, czy bił psa. Nie pozwólmy w imieniu swojego psa, aby nakładać psu kolczatkę, łańcuszek zaciskowy, czy też inne działające awersyjnie rzeczy. I nie dajmy się oszukać, że tak ma być na czas szkolenia. Psy tego nie chcą, tylko jak mają nam to powiedzieć?

Zakładanie tych okrutnych przedmiotów na szyję psa i postępowanie z nimi w taki haniebny sposób powoduje w tych psach wyuczoną bezradność. Logiczne, że pies cos wykona tylko dlatego, żeby nie oberwać. Ale czy on tego chce? Czy my byśmy tak chcieli? Coś nam się nie uda, np. w pracy i szarpnięcie, albo strzał od szefa? Nie… Chcemy być zrozumiani i żeby nas szanowano.

Pamiętajmy, że każdy pies jest inny i ma jedyną w swoim rodzaju osobowość. O jego zachowaniu decydują niezliczone czynniki. Żeby pomóc psu z problemami, trzeba włożyć w to wiele pracy. Mądrej pracy. Na pewno nie wolno pastwić się nad zwierzęciem i zawsze pamiętać, że zwierzęta to istoty żywe, które mają swoje emocje. Nie ma uniwersalnej recepty, na to jak postępować z psami. Jakikolwiek zaburzenie w zachowaniu stanowi przypadek indywidualny, który wymaga starannej analizy i leczenia.

Dlatego, milion razy przemyślmy i sprawdźmy z jakiej pomocy chcemy skorzystać i czy ten, co się kimś nazywa, faktycznie nim jest… A przede wszystkim w jaki sposób zajmuje się i pomaga zwierzętom…