Sztuką jest adopcja psa.

Bardzo często spotykając się z ludźmi, którzy zaadoptowali psa, słyszę od nich, że są bardzo rozczarowani swoim nowym czworonożnym mieszkańcem. Chcieli psa innego, żeby inaczej się zachowywał, niż się zachowuje. Miało być tak pięknie, cudownie, kolorowo… Na początku wielu osobom nasuwa się pewnie krytyka takich ludzi, ale to nie jest do końca prawidłowe myślenie i trzeba wszystko dobrze przeanalizować, aby zrozumieć pewne sprawy. Zaczyna się często tak, że ludzie postanawiają zaadoptować psa. I nie jest to zawsze spontaniczną chwilą, tylko mocnym przemyśleniem. Idą do schroniska, bądź kontaktują się z daną organizacją. Wszystko jest w miarę dobrze, jak natrafią na osoby, które zajmują się bezdomnymi psami bardzo dobrze i profesjonalnie i nie patrzą, żeby tylko wypchnąć zwierzaka. Niestety z tego co obserwuję i analizuję po rozmowach z tymi ludźmi, to daleko jeszcze do tej cudowności.

Niestety w wielu miejscach przy psach są ludzie, którzy nie dość, że się kompletnie nie znają na psiej psychice, to traktują te zwierzęta jak towar, jak rzecz. Mało tego, większość tych ludzi jest tak zakłamana, że na różnych portalach pokazuje cudowne życie tych zwierząt a niestety ich realne, codzienne życie daleko odbiega, od tego czym się „karmi” internetowych odbiorców. Sama byłam świadkiem takich udawanych pokazówek. W miejscu, gdzie kiedyś przez jakiś czas pomagałam, rzeczywistość dalece różniła się od tego, co się pokazuje w sieci. A ludzie, którzy bezinteresownie pomagali, ale niestety za dużo widzieli, nie byli w takim miejscu mile widziani. No chyba, że mniej myślą, nic nie widzą.

Jedna z moich ostatnich klientek nie znała się za bardzo na psiej psychice. Miała do tego prawo. Bardzo rozpaczała po odejściu swojego psa i gdy minęło trochę czasu, postanowiła dać dom jakiemuś bezdomnemu zwierzęciu. Osobie, do której się zgłosiła opowiedziała o swoim byłym piesku, jakie mieli ze sobą relację, jak żyli i co by oczekiwała od przyszłego psa. Ktoś udał, że wysłuchał. Nie wytłumaczył że psy po przejściach są często wielką niewiadomą. Za to powiedziano, że super, że się Pani zgłosiła, bo jest identyczny pies, jak ten poprzedni z jej opisu. Kobieta uwierzyła i się ucieszyła…

Już na początku wszystko było inaczej, niż sobie domownicy wyobrażali. Nikt im niczego nie wytłumaczył. A jeszcze na nieszczęście nowego czworonożnego domownika, wszyscy na każdym kroku porównywali go do nieżyjącego psa. Poprzedni pies był z rodziną od szczeniaczka, a ten teraźniejszy miał już swoje lata i przede wszystkim był po przejściach… Co do wieku, to nastąpił następny szok, kiedy podczas badań okazało się, że pies ma już swoje lata, a nie jak powiedziano w schronisku, że ma rok. Ciągle ta sama bajka. Tylko pytam się po co? Takie przekłamywanie wieku wcale, ale to wcale nie pomaga nic tym zwierzętom i w obrzydliwy sposób są oszukiwani ludzie. Często od takich psów wymaga się nie wiadomo czego, a one nie mają już ochoty ani siły robić pewnych rzeczy.

Adoptowany pies nie radził sobie z tym wszystkim, ze swoimi emocjami. Niestety przez nikogo nie był zrozumiany. Zaczęto go bić i padł pomysł oddania go znajomym na podwórko do kojca. Bicie i szarpanie doradził rodzinie jeden ze „specjalistów”. Miało to nauczyć psa zrozumienia, kto rządzi w domu. Na szczęście przed oddaniem, właścicielka psa skontaktowała się ze mną.

Trochę czasu już minęło od naszego pierwszego spotkania. Dość pracy, ale za to z dużym efektem. Cieszę się, ponieważ znów zmieniło się myślenie odnośnie psów następnym osobom. Ta rodzina nie chciała źle, ale nie wiedzieli, że można całkiem inaczej postępować z psem. Czuli zawód, czuli się oszukani i nie dziwię im się, ponieważ mieli inne swoje oczekiwania i ktoś zamiast im wytłumaczyć, że to tak nie wygląda, fałszywie ich utwierdził w ich myśleniu wykorzystując ich przy tym.

Zawsze się cieszę i podziwiam jak ktoś adoptuje psa. Jest to wielkim gestem i wyzwaniem rozpocząć życie z psem po przejściach. Sama wiem to doskonale. Wiem również ile trzeba pracy, wiedzy, czasu, aby mądrze pomóc takiemu psu, a przede wszystkim zrozumieć jego emocje. I rozumiem potencjalnych ludzi, że tego nie wiedzą, ale ci są przy tych zwierzętach i dostają pieniądze za bycie przy nich, powinni wziąć się w garść i przestać traktować te zwierzęta jak towar, pamiętać, że one mają swoje emocje i nie przekazywać innym swojej głupiej „wiedzy”. Dopóki to wszystko się nie zmieni, dopóty większość tych zwierząt będzie bardzo cierpiała.