Kolczatka, a co to za ustrojstwo?

Kolczatka jest metalową “obrożą” wyposażoną w ostre kolce, przeważnie z dodatkowym elementem w postaci łańcuszka zaciskowego. Kolczatki w Polsce są dostepne praktycznioe od ręki, w co drugim sklepie zoologicznym. Ale znamy też takie fajne sklepy stacjonarne ze sprzętem dla zwierzaków, gdzie tego okrutnego dla psów żelastwa nie dostanie się i miejmy nadzieję, że będzie ich coraz więcej, tego byśmy wszystkim psiakom życzyły 🙂

⛔ A jacy właściciele stosują kolczatki?

Rozróżnijmy dwie grupy właścicieli psiaków decydujących się na użycie kolczatki.

1. “Zwykli” właściciele swoich psiaków -“zwykli”, czyli miejmy na myśli właścicieli, którzy nie mają pojęcia jaką krzywdę mogą wyrządzić swojemu pupilowi zakładając mu na szyję kolczatkę. Są to przeważnie osoby, nie mające po prostu świadomości, że ten przyrząd wyrządza psu dużo, czasami nieodwracalnych szkód, zarówno fizycznych, jak i psychicznych.

U tej grupy ludzi pomysł założenia kolczatki rodzi się bardzo często, kiedy zaczynają mieć problemy ze swoim psiakiem – ich psiak ciągnie, w oczach właściciela nie chodzi ładnie, rzuca się do innych psów i wiele innych podobnych problemów.

Bądź też poprostu w domu przyjęła sie taka “moda” z pokolenia na pokolenie, że psią obrożą jest kolczatka. Tak też bywa i są to stereotypy, z którymi już w tych czasach naprawdę warto walczyć i uświadamiać ludziom pewne sprawy.

2. Właściciele świadomi, ale szukający łatwych rozwiazań. Bo jeżeli właściciel ma świadomość szkodliwego działania kolczatki na psychikę i zdrowie swojego psa, a mimo wszystko decyduje się na jej założenie, to jest to tak zwane pójście na łatwiznę.

✅ Ważne jest to, że nie należy odrazu piętnować wszystkich, którzy zastosują to narzędzie. Tak jak napisane jest wyżej, są właściciele, którzy nie mają świadomości negatywnych skutków stosowania kolczatki i takim w pierwszej kolejności trzeba wytłumaczyć, że takowe są, występują i prędzej czy później uwidocznią się w zachowaniu, bądź odbiją na zdrowiu ich psiaka.

➡️ Dużo właścicieli nieświadomych, a przede wszystkim zdesperowanych, przyjeżdżających do Ośrodka LikeDog na konsultację behawioralną, przyjechało ze swoimi psiakami na kolczatkach. Każdy z tych psiaków miał to szczęście trafiąjąc do psiego Collegu i rozpoczynając w nim naukę, że na prośbę Behawiorystki Magdaleny Górskiej  żelastwo to było odrazu zdejmowane z ich szyi i zamieniane na wygodne szerokie obroże, a przede wszystkim szelki.
Nauka w LikeDog odbywa się bez zastosowania żadnych metod awersyjnych!

Artykuły z bloga o tym, że w LikeDog`u nie stosuje się żanych metod awersyjnych, wzbudzają wiele kontrowersji, a kontrowersje te biorą się stąd, że wielu ludzi z tak zwanej “branży”, właścicieli, “psiolubów”, “specjalistów”, “treserów” nie umie, nie rozumie i nie dowierza w to, że z psem, nawet najtrudniejszym (bo takie przeważnie trafiają do LikeDog) można sobie wszystko ładnie wypracować, tylko na to potrzeba czasu, a przede wszystkim na początek zmiany myślenia Właściciela o swoim psie często o 180 stopni.

Jesteśmy od tego, żeby tłumaczyć, pokazywać jak postępować, a czego nie robić. Ci wszyscy, którzy po pierwszym spotkaniu, czyli konsultacji behawioralnej zostali z nami dłużej, sumiennie i ciężko pracowali, dostosowywali się do tego co mówimy, teraz już wiedzą, że można z psem osiągnąć to, w co często niewierzyli przyjeżdżając do nas.

A my jesteśmy z takich Właścicieli przeogromnie dumne i szczęśliwe, że nasi psi podopieczni są przez swoja ludzką rodzinkę zrozumieni i traktowani z szacunkiem. Bo szacunek do psiaka, do żywej czujacej istoty, do życia, to jest podstawa. Bez szacunku nie ma nic, właściciel, który nie szanuje swojego psa, najprawdopodobniej nie będzie szanował też nas i naszej pracy, bo my każdego psa szanujemy od momentu przekroczenia przez niego bramy ośrodka.

Wróćmy trochę do początku i powtórzmy jeszcze raz – szacunek ten objawia się chociażby w tym, że dla psich podopiecznych LikeDog`a nie istnieją takie rzeczy jak: kolczatki, łańcuszki zaciskowe, obroże prądowe, dławiki, pętle, baciki, kuksańce, szarpanie, podduszanie, czy kopniaki.

Kolczatka zmusza (Z-M-U-S-Z-A!) psa do posłuszeństwa przez zadanie mu bólu w momencie szarpnięcia smyczą. A więc powstaje tutaj bezsensowny galimatias w stylu “Kocham mojego pieska, a jednocześnie dźgam go kolcami, aż do bólu” I gdzie tu jakakolwiek logika? 🤔

Nie odpowiadamy na komentarze “specjalistów” i “znawców” i tych, “co to kolczatka uratowała ich psa przed tragedią”, tzn. nie odpowiadmy bezpośrednio, bo odpowiedź i to nawet taka konkretna jest 🙂 ⏩ o tutaj http://www.likedog.pl/moi-podopieczni/

Możemy dyskutować z kimś, kto na codzień spotyka się i wypracowywuje sobie z psami zagrażającymi życiu, wszystko na zasadzie szacunku, zaufania, bez przemocy bicia, awersji, bo tak to jest o wiele trudniej, ale z tego właśnie słynie psi College – nie idziemy na łatwiznę!

Na pewno nie obędzie się bez komentarza typu: “Ho, ho, ho, ę, ą – Kolczatka umiejętnie stosowana nie szkodzi”. Szkodzi, szkodzi, ta wasza “umijętnie” zapięta ciasno za uszami kolczatka, szkodzi zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

  • Kolczatkom jako “narzędzie szkoleniowe” stosowane przez treserów, behawiorystów, zoopsychologów mówimy NIE.
  • Kolczatkom jako obroży spacerowej stosowanej świadomie, czy też nie przez właścicieli mówimy NIE.
  • Kolczatkom zakładanym szczeniaczkom mówimy NIE.
  • Kolczatkom + wyciąganej smyczce flexi mówimy NIE.
  • Kolczatkom na szyi naszych podopiecznych od pierwszego spotkania mówimy DO WIDZENIA!