Mądrość pracy z psem nie polega na szczyceniu się robienia czegoś z nim, a tak naprawdę przeciwko niemu.

Czyli jak to wiele osób ma w niemaniu:
↘️ “Jestem fajny, bo coś wymyśiłem na swoim psie, nie chciał iść ładnie, to dostał strzała w łeb raz, drugi, trzeci a teraz tylko spojrzę na niego, to idzie jak w zegarku”

↘️ “Nie chciał iść poprawnie, ciągnął to pach i kolczata zawisła na szyi, trochę korekt, a przy tym odpowiedni ból i już”

↘️ “Na tresurze nie chciał się skupić wśród innych psów i ładnie siadać, to umiejętnie go poddusiłem na łańcuszku zaciskowym, no to w końcu usiadł”

↘️ “Ja tam konkretnie, prądówka na szyję, z pilocika strzelam, namęczyć się nie muszę i patrzę jak psi dziad się szokuje, jak dostaje strzały impulsami hahaha ”

Takich wypowiedzi to możnaby było wypisywać i wypisywać i końca by nie było widać. Niestety ludzie mają nieprawdopodobne pomysły, aby zdobyć władzę nad swoimi psami. Aby je stłamsić i pozbawić tak naprawdę normalnego psiego życia. Bo czy to jest fajne i normalne, że mój pies wykonuje coś, bo go do tego zmuszam?

Dużo fanatyków przeróżnych akcesoriów, w ogóle ludzi lubiących pokazywanie psom swojej władzy i wyższości ponad niebiosa wychwala przeróżne gadżety i sposób ich traktowania polegający często na użyciu przemocy. Często się słyszy, że używanie wielu rzeczy to nic złego, że to normalne, że tak ma być, że inaczej się nie da. Nie zamierzam przeskakiwać innego myślenia, natomiast z mojego punktu widzenia i obserwacji psów podczas pracy, patrzenia na ich emocje, uważam że stosowanie czegokolwiek przeciwko swojemu psu to kompletna beznadzieja i kompletny brak zrozumienia psa, jego potrzeb, jego emocji.

Nigdy na takie coś bym nie poszła, mimo że dużo właścicieli chciałoby niby szybkich rozwiązań i szybkiego rozwiązania problemu, a gdzie tak naprawdę, to my przez takie coś to dopiero wpuszczamy psa w problemy i to mega duże. Szczególnie widać to u psów tak zwanych “rodzinnych” których właściciele chcieliby, aby ich psy z nimi dobrze funkcjonowały w codziennym życiu. I o ile na placu taki pies zrobi coś bo musi, o tyle poza nim i w domu i na spacerze kompletnie nie daje sobie ze sobą rady wykazując wiele zachowań niepożądanych, a czego w ogóle dużo ludzi nie łączy ze sobą z racji braku znajomości tematu dotyczącego psiej psychiki.

Dla mnie praca z psem, to przede wszytkim patrzenie na niego, jak na istotę żywą, która ma swoje emocje. No i to ogromna praca z jego właścicielami, bo często ktoś opiniuje swojego psa jako bardzo złego i nieposłusznego, a pies ma takie warunki i żyje w takim środowisku domowym, że poprostu inny nie może być. Z psami naprawdę można osiągnąć cuda. I wszytko na zasadzie wyrobionej obopólnej przyjaźni. Nie potrzebne jest jakiekolwiek zmuszanie ich do czegoś, niepotrzebne są jakiekolwiek bicia, krzyki, obroże prądowe, kolczatki i łańcuszki zaciskowe.

W pracy z psami jest przede wszystkim potrzebna duża mądrość i znajomość psiej psychiki i psiej komunikacji. A kto tego nie ma, nie zna i nie rozumie, będzie wychwalał prostackie metody i tresurę psa. W tym wieku już mamy tyle wiedzy, przeróżnych badań, że obciachem jest wypowiadanie zdania z “ery kamienia łupanego”, że na przykład kolczatka jest super, że to super narzędzie szkoleniowe, tylko trzeba je umieć dobrze założyć “🙈 To tak jak by komuś mówić, jak można “umiejętnie” kogoś dusić. 🙈 No chyba że mamy ograniczone umysły na pewne sprawy. 😎

– Do artykułu użyłam zdjęcie, na którym jest moja uczennica Bonita, która dzięki odpowiedniej resocjalizacji wspaniale się zmienia i mój psi przyjaciel, jeden z siódemki moich psiaków, Mufasa, który jest wspaniałym, mądrym, myślącym psem i to wszystko dzięki mądrej pracy z nim 🤓