Boston

Boston ładnie wychodzi na prostą. 

Chłopak dzięki profesjonalnej pracy w ośrodku, odpowiednio dobranej i przygotowanej adekwatnie do jego potrzeb, ładnie wychodzi na prostą. Nie ma już miejsca jakiekolwiek szarpanie i atakowanie ludzi. Jest natomiast wyciszenie, skupienie i wspaniała praca z przewodnikiem.

13087410_948256811959738_8429743218769405206_n 13103493_948256955293057_6592793246298030175_n
13102851_948256828626403_6298655802285462242_n 13102674_948256988626387_67427331981172803_n
13102670_948256831959736_4314112330044122421_n 13102614_948256985293054_3023980717550597930_n
13096137_948256998626386_2833241095572353367_n 13094324_948257168626369_4760634776296373622_n
13083316_948257038626382_7504505355001811128_n 13082686_948256815293071_5547128883450462458_n
Boston 🙂

Wypracowaliśmy już z chłopakiem bardzo dużo. Wszystko bardzo ciężką pracą… Boston bardzo się wyciszył, potrafi bardzo ładnie skupić się na wielu rzeczach. Nie ma już śladu po nerwowym, rzucającym się na wszystko i wszystkich psie… Właściciel Bostona musi tylko zawsze pamiętać, że nie można spoczywać na laurach…

12963532_933847296734023_2877470692415371986_n 12936576_933847250067361_1479442363725237102_n
12963901_933847036734049_4232787382849143776_n 12963735_933847083400711_7854997040000137963_n
Zapoznanie z Bostonem.

Ponieważ psiak i jego właściciel mają do nas trochę kilometrów, nasza pierwsza konsultacja, obserwacja psiaka odbyła się w ośrodku.  Już podczas pierwszej rozmowy telefonicznej zgłoszone zostały niektóre budzące niepokój niepożądane zachowania psiaka. Brak możliwości wychodzenia z psem na spacer, w domu mocne pobudzenie, przymusowe przywiązywanie psa do nogi od stołu z powodu nie dawania sobie rady z jego wybuchem niepożądanych zachowań. Pierwsze moje spostrzeżenia i jak zawsze trafne podczas obserwacji psiaka, wyczerpującej rozmowie z właścicielem to:
– brak prawidłowej socjalizacji we „wrażliwej fazie” życia;
– zgubne i niosące przykre konsekwencje „uczłowieczanie” psa, który kompletnie sobie z tym nie radzi;
– brak jakichkolwiek prawidłowych zapewnień ujścia energii i popędów adekwatnych do potrzeb psa.

Jak zawsze, wszyscy muszą się ostro napracować, aby pomóc Bostonowi. Nic nie można bagatelizować, ponieważ psiak ma ze sobą bardzo duże problemy. Na razie człowiek kojarzy mu się tylko z jednym wielkim „pobudzaczem” i aby go tylko dopaść i pogryźć, a jak się nie da, to chociaż rozszarpać na nim rzeczy. Na początku zmieniamy niewygodny sprzęt na szeleczki. Wielka pochwała dla właściciela, że wybrał tak profesjonalną pomoc psu, niż oddawanie go na tradycyjną tresurę, która oprócz chwilowego awersyjnego stłumienia psa, spowodowałaby ogromne szkody i spustoszenia w psiej psychice… Boston ma sześć miesięcy…

10559827_915259538592799_8960814375326540998_n

Aby umiejętnie pomóc psu, musimy dać mu być sobą i zobaczyć go w najgorszych jego momentach. Nic nie da ciągłe musztrowanie, korygowanie, krzyczenie, szarpanie psa… Takie traktowanie jest zgubne, okropne dla psa i “uczy” go tylko wyuczonej bezradności… Należy psu bardzo profesjonalnie i umiejętnie pomóc pokonać swoje lęki, wybuchy agresji i napady lęków. Wszystko musi być wprowadzane stopniowo, krok po kroku i cały czas należy obserwować emocje i stany psa. Podczas pracy z psem mającym tak duże problemy, należy wszystko umiejętnie wychwycić. Boston miał się przejść ze mną kawałek na luźnej smyczce. Żadnej awersji, żadnego skracania smyczy, szarpania, krzyku… Psiak mógł być sobą… Kompletnie sobie nie radzi ze swoimi emocjami. Jedno co najbardziej chciał zrobić, to koniecznie dopadać i gryźć i szarpać na mnie, co popadnie. Mimo wielu warstw rzeczy, które na sobie miałam, zęby Bostona są bardzo odczuwalne…

Przekierowanie chwilowe na maskotkę. Kompletne nie radzenie sobie z emocjami. Dopadanie, ruchy kopulacyjne, bardzo duże cały czas utrzymujące się pobudzenie, które wykańcza stopniowo organizm psa.