Karmel

Cudowne metamorfozy naszych psich uczniów. 
W roli głównej Karmel 🙂

 

Zaraz mijają trzy lata, jak spakowałam się i pojechałam do schroniska do Sosnowca po tego rudego zbója :), który już dość narozrabiał i nie cieszył się dobrą opinią. Powierzchownie już trochę wiedziałam o nim z rozmów telefonicznych i oczywiście chciałam wiedzieć o wszystkim, co najgorsze. Karmelek szybko pokazał mi co w nim siedzi. Na początku jednak musiałam się zając jego beznadziejnym stanem zdrowia. Karmel wyglądał okropnie. Podejrzewałam wiele rzeczy, ale to już musiał zdiagnozować specjalista. Wybraliśmy się w następną podróż do Kliniki Weterynaryjnej Verum w Grudziądzu dr Jacka Mederskiego. W klinice Karmel pokazał się rownież od najgorszej strony. Mimo solidnie założonego kagańca podczas badań stwarzał bardzo duże zagrożenie dla Wszystkich tam obecnych osób. To pokazało mi rownież, jak bardzo złe ma skojarzenia z przeszłości, jeżeli chodzi o jakiekolwiek badania… Karmel został bardzo fachowo przebadany i w zasadzie oprócz niedużych spraw alergicznych nic nie wykazało. Czyli posypał się tak fizycznie, bo bardzo się źle czuł psychicznie. Powolutku stopniowo zaczęliśmy nad wszystkim pracować. Nad wszystkim od początku. Wszystko graniczyło z cudem… Musiałam być bardzo czujna i ze wszystkim się wyważać. Wszystko było robione w dużym spokoju i przede wszystkim pracowałam nad tym, aby Karmel mi zaufał. On miał mi ufać a nie bać się mnie. Nie sztuką jest, aby zastraszyć psa na wszelkie sposoby i go stłumić. Sztuką jest zapracowanie sobie na to, aby pies nam zaufał. Dużo można by było wspominać rozerwanych rzeczy, demolki w domu i wielu jeszcze innych… Skakanie po meblach i szperanie w szafkach do dzisiaj mu zostało. Teraz myślę, gdyby Karmel umiałby mowić, zapewne mówiłby o swoim wielkim szczęściu w życiu. Śmiało mogę powiedzieć, że trafił najlepiej jak tylko mógł. Cieszy się psim życiem, uwielbia spać w pieleszach, ale najważniejsze, to ma duży spokój i jest zrozumiany jako pies. Na koniec mogę jeszcze dodać, że dla mnie behawiorysty adopcje takich ciężkich przypadków to ciągła często hardcorowa nauka i życiowa praktyka. Dzięki temu doskonale wiem, jak pomóc psiakom z problemami. Można przeczytać miliony książek, ale żyjąc z takimi psami pod jednym dachem przechodzę niesamowitą praktykę, jeżeli chodzi o mój fach. Na zdjęciach Karmel kiedyś i Karmel teraz 🙂

 

 

Karmelito 🙂

 

Karmelito nasz kochany rudzielec wygrzewa się w wiosennym słoneczku 🙂 Wyspany, nakarmiony, wyspacerowany, to teraz czas na spokojny wypoczynek 🙂

 

 

Kiedyś rudy zbój… Karmelito…
Już dwa lata minęły od adopcji Karmela-Karmisia-Karmelito – rudego zbója i zakapiora, oczywiście kiedyś…

 

Dwa lata temu spakowałam się i pojechałam do schroniska do Sosnowca po psa, który już trochę narobił w swoim życiu… Oczywiście o rudym zbóju dowiedziałam się od koleżanki behawiorystki z Sosnowca, że siedzi w schronisku taki jeden, niedobry, który wrócił z adopcji, bo atakował… Spojrzałam na zdjęcie i coś mnie uderzyło w serce, bo rudy zbój strasznie z wyglądu podobny był do mojego nieżyjącego pita Redzia… Do kojca rudego zbója wchodziłam z duszą na ramieniu, zmęczona po przejechaniu masy kilometrów po psa – „niespodziankę” – jedną wielką niewiadomą… Rudy zbój szybko pokazał mi do czego jest zdolny… Ale stopniowo, powoli się zaprzyjaźnialiśmy. On mi pokazywał zęby, doskakiwał do szyji, rozszarpywał ubrania, a ja mu spokój, szacunek… Przeżył na początku pewnie szok, że nikt nie chce go bić, przyduszać do ziemi, czy cokolwiek wykonywać z nim awersyjnie, a musiał to gdzieś kiedyś przejść, bo włączał się w nim ciągle system obronny… Psi chłopak nie znał wielu rzeczy, bał się wszystkiego, co go otaczało. Teraz po naszej ciężkiej, długiej pracy, opartej na szacunku i zaufaniu, rudy zbój, to już całkiem inny pies, chociaż łagodny baranek to już nigdy nie będzie…Nienawidzi weterynarzy i jak się cokolwiek koło niego, lub z nim robi, kradnie co popadnie, potrafi wskoczyć na kuchenkę, kiedy nikt nie patrzy i wyjeść zupę np. ogórkową a potem odchorowywać ją pare dni… Ale to wszystko, to nic, w porównaniu, do tego, co było…Teraz Karmel, to super psiak, który kocha całym sobą, uwielbia spać w łóżku, lub fotelu opatulony kocykami, pomaga mi bardzo w pracy z innymi ludźmi i ich psiakami. Dlatego zawsze trzeba pamiętać, że ciężka praca popłaca. Oczywiście w wypadku psa z takimi problemami musi być mądra i przemyślana i nigdy taki pies nie powinien trafić do ludzi, którzy nie mają pojęcia, jak umieć żyć i pracować z takim psem. Karmelito, już dwa lata cieszymy się sobą 🙂

 

15590094_1153267248125359_6335568325522805075_n 15621903_1153267251458692_3178682264199738710_n

 

Karmelino…

 

Co by w naszej główce i w naszym ciele dobrze się działo… 🙂 Udoskonalamy sobie koordynację, świadomość tylnich kończyn, równowagę, skoczność, koncentrację. Odświeżamy sobie komendę “zostań” na rożnych płaszczyznach. Do niektórych ćwiczeń dołączyła się Ariulka 🙂

 

14051838_1034561866662565_2084281097744621239_n-horz

14045686_1034561966662555_8493349329052743795_n-horz

 

Karmelino i jego osobista behawiorystka Madzia 🙂

 

Niech nikt nie mówi, że nie da się humanitarnie zresocjalizować psa po przejściach i że ciężka praca nie popłaca… Pit po ostrych przejściach, rzucający się na wszystko i wszystkich, teraz rewelacyjny psiak, pomagający innym zwierzętom i ludziom w nauce 🙂 Zostało mu trochę niefajnych zachowań, jeżeli chodzi o wszelkie zabiegi weterynaryjne, wtedy z powrotem mógłby zagryźć człowieka, ale stosujemy wszelkie środki ostrożności i jakoś sobie radzimy, choć do łatwych zadań to nie należy. Najważniejsze że Karmel dostał następną i dożywotnią szansę w swoim docelowym domku i życie ze swoją behawiorystką. I tak już niedługo bedą dwa latka, jak sobie razem z resztą psiej ekipy żyjemy 🙂

 

13907006_1031374650314620_5071675270283001049_n-horz

 

Nasz kombinator zawsze coś wykombinuje 🙂

 

Wszystkie miejsca do spania już się chyba chłopakowi znudziły, bo teraz postanowił wykorzystać moment ściągania świeżego prania, rozwalić złożoną kupkę przygotowaną do prasowania i zasnąć w niej na stole 🙂

 

13590492_994357294016356_2392423891268991101_n

 

Karmelino… 🙂 Dzisiaj rocznica adopcji chłopaka!!!! 🙂

 

Rok temu osobiście pojechałam do Sosnowca, aby zaadoptować tego rudego chłopaka. Jechałam wtedy po agresora, który rzucał się na ludzi, gryzł i szarpał… Doskonale zdawałam sobie sprawę, po jakiego psa jadę. Karmel zdążył już trochę nawyczyniać w swoim życiu… I dlatego skontaktowano się ze mną. Na pierwszym postoju po wyjeździe z Sosnowca, chłopak już pokazał mi co potrafi… Teraz po roku resocjalizacji, intensywnej pracy nasz chłopak jest już całkiem inny, ale nigdy nie będzie do końca „słodkim aniołkiem”. W różnych sytuacjach wiele zachowań wraca, na pewno nie z takim natężeniem jak na początku, ale wracają. Zachowania destrukcyjne też co jakiś czas dają o sobie znać… Karmel to złodziejaszek w całek okazałości. Uwielbia pod nieobecność człowieka i przy nim ukraść cokolwiek i zniszczyć. I żadne wysokości nie są mu przy tym straszne… Jakiekolwiek badanie chłopaka, szczepienie to wielkie wyzwanie dla wszystkich… Gdyby nie kaganiec, to pozagryzani byli by wszyscy w danym momencie… O tym też wiedziałam od początku, ponieważ już w schronisku w Sosnowcu rudas określany był jako „nie obsługowy” w lecznicy… Moja adopcja tego mojego kochanego rudasa odbyła się z pełną świadomością… I dużo na jego temat dowiedziałam się prawdy, co jest bardzo ważne podczas adopcji psa po przejściach… Dzisiaj mija rok od adopcji a my rozpoczynamy ze sobą następny… 🙂 🙂

 

12391226_866252966826790_4908140915855143592_n

 

To juz prawie pół roku…

 

“Madzia czy to już naprawdę prawie rok, jak zabrałaś mnie do siebie ze schroniska w Sosnowcu… 🙂 Jestem żywym dowodem na to, że poprzez często ciężką pracę, wytrwałą i w dużym spokoju, zrozumieniu, zaufaniu, bez jakiegokolwiek użycia awersji można uczynić wszystko. Trzeba tylko chcieć”

 

1508652_843070842478336_7999372444945207907_n

 

Październikowa pogoda sprzyja leniuchowaniu 🙂 

 

Jeszcze trochę i minie rok od czasu adopcji. Psiak adoptowany z dużymi problemami, poddany odpowiednio przemyślanej do danych problemów resocjalizacji, pięknie wyszedł na prostą. Jak zawsze cały proces pracy z psiakiem przebiegał bardzo spokojnie i bez żadnej awersji. Nie zostały użyte żadne środki awersyjne. W LikeDog gardzimy jakąkolwiek przemocą względem zwierząt.
12079294_837082423077178_303271116635554268_n

 

To już piąty miesiąc…

 

Karmel… Od adopcji chłopaka leci piąty miesiąc. Dzielnie nad wszystkim pracujemy i chłopak wychodzi cudownie na prostą. Wszystko w spokoju, praca bardzo przemyślana, tak jak i zabawy. Więź między nami jest cudowna. Karmel ma we mnie ogromne wsparcie i dużo spokoju, który tak bardzo był i jest mu potrzebny…

 

10650026_760527144066040_6032071890091013747_n

 

Było tak, a jest tak…

 

Cztery miesiące temu było tak… Magda przyjechała po niego do schroniska do Sosnowca i zabrała go do siebie 🙂 Dzisiaj jest tak… Honorowy gość na roczku u małej Zuzi w ośrodku 🙂 Każdemu psu po przejściach da się pomóc… Trzeba tylko bardzo chcieć i wiedzieć jak to zrobić…

 

11070260_749384551846966_7781357256861529165_n

 

Karmelek w gościach…

 

“Ostatnio w gościach sobie byłem i się bardzo fajnie bawiłem” 🙂

 

11045483_725905367528218_3378165165691165380_n 10389487_725905400861548_4530830758403089087_n
11022538_725905344194887_2265003691631668746_n 11027953_725905374194884_1047552504743827305_n

 

Spacerek z Karmelkiem… 

 

„Ale dzisiaj z Magdą cudowaliśmy. Magda mi pokazywała, a ja wskakiwałem na duże bele siana. Na nich szukałem sobie smaczków i co jakiś czas Magda prosiła mnie o siad a jak już usiadłem, to miałem tak sobie chwilę wytrzymać w tym siadzie. Bardzo ładnie wszystko wykonywałem. Magda była bardzo zadowolona i bardzo mnie chwaliła. Aaaa, zapomniałem powiedzieć, że wcześniej się bałem tych dziwnych stworów z siana, ale jak zobaczyłem, że Magda się niczego nie boi, to ja też przestałem. Ciekawe, co ta Magda jeszcze wymyśli…” 🙂

 

11011010_720079468110808_186451865138908525_n

 

To już dwa miesiące…

 

Zaraz będą dwa miesiące, jak chłopak zamieszkał z nami. Od czasu przywiezienia Karmela do domu, bardzo dużo się zmieniło. Codziennie pracujemy nad tym, aby wszystkim nam żyło się razem dobrze. Zachowanie Karmela zmieniło się mocno. Jego brzydkie „wyskoki” są już coraz rzadsze. Załatwianie się w domu również występuje sporadycznie. Z demolowaniem domu pod moją nieobecność jest jeszcze różnie. Kiedy mnie nie ma, Karmel potrafi wdrapać się wszędzie i pościągać co się da z mebli. Nie ważne, czy jest to książka, czy aparat fotograficzny, czy rzeczy wiszące w szafach które z łatwością sobie chłopak otwiera. Co tam, że tyle psich atrakcji w całym domu. Jak Magdy nie ma, to trzeba wszystko jej pozabierać, porozrzucać i co się da, poniszczyć. Cały czas jesteśmy w trakcie leczenia. Przed nami na razie ostatni lek w zastrzyku, czego Karmel nienawidzi. Podczas podawania zastrzyku, musi być bardzo dobrze zabezpieczony kagańcem i minimum muszą go trzymać dwie osoby. Inaczej się nie uda nic chłopakowi podać. I trzeba to zrobić bardzo szybko, ponieważ Karmel widząc strzykawkę wpada w ogromny szał i ma ochotę wszystkich dookoła niego pozagryzać. Apetyt chłopakowi dopisuje. Gdyby mógł, to wiecznie by coś jadł. Pozostałej psiej ekipie chce wszystko zabierać. Najlepiej, żeby nikt nic nie miał, tylko Karmel wszystko. Na pewno chłopak zaaklimatyzował się już u nas na dobre. Zachowuje się tak, jakby mieszkał z nami od lat. Mój mąż się zawsze śmieje, że jak przygarniamy kolejnego psiaka pod swój dach, to cała nasza pozostała psia ekipa, musi mu wszystko przekazywać, co gdzie i jak. Wszyscy w domu bardzo mocno pokochaliśmy tego naszego rozbójnika. Nikt z nas nie wyobraża sobie bez niego życia 🙂

 

10996692_718781484907273_3341374293241547742_n

 

Spotkanie Karmela i Bolusia – dwóch panów po przejściach…

 

10968580_714667838651971_654504679831962137_n 10947224_714667468652008_7238080343914455755_n

 

10928179_714667498652005_4383050228127362278_n 10868182_714667695318652_5338184430125993064_n

 

10806241_714667461985342_7848117101833593225_n 10544782_714667788651976_8018643619267447566_n
10421249_714667898651965_6689922559788887708_n 10407579_714667355318686_8981413963299084437_n
10403319_714667448652010_8230705116211776364_n 10300273_714667378652017_344679531575400563_n

 

Karmelek zdziwił się chyba tym, że spotkał kogoś, kto go przeskoczył w ciągłym szczekaniu 😉

 

 

Obserwujmy swoje psy… Karmel i jego strach…

 

Bardzo fajnie uczy się życia szczeniaczka, którego zakupiło się z dobrej hodowli. Stopniowo i umiejętnie zapoznajemy takiego malucha ze światem. Oczywiście musimy zrobić to w sposób profesjonalny i bardzo przemyślany, aby nasz szczeniak wyrósł na fajnego, zrównoważonego psa… Co innego, kiedy zaadoptowaliśmy dorosłego psa o niewiadomej przeszłości, którego dotychczasowe życie przed nami, to jedna wielka niewiadoma… Nie wiemy w jakich warunkach dorastał, czego doświadczył we “wrażliwej fazie”, jak był traktowany, jakie spotkały go przeżycia, czego się boi, co może wzbudzić jego agresję… Idąc na spacer z takim psem, musimy zdawać sobie sprawę, że może on w każdej chwili zareagować niepewnie, lub wręcz agresywnie na dany widok… Strach i nieufność może wzbudzić w sumie wszystko… Mieszkamy i przebywamy na takich terenach, gdzie są jeziora, mosty i pomosty… Podczas spacerów fajnie się spaceruje po przeróżnych powierzchniach. Ale nie wszystkim od razu… Karmel bardzo się bał na początku wejść na cokolwiek w ośrodku, między innymi na most. Spokojnie się ze wszystkim zapoznawał, stopniowo w swoim tempie radził sobie i pokonywał swój strach. Teraz, jak przyjeżdżamy do ośrodka, szaleje szczęśliwy po wszystkich zabawko-przeszkodach. Bo już się bardzo dobrze z nimi zapoznał i co najważniejsze z własnej, nieprzymuszonej woli. Gdybyśmy do czegokolwiek go zmuszali lub popędzali, nic dobrego byśmy nie osiągnęli… Podczas spaceru, weszłam z Karmelkiem na pomost nad jeziorem. Karmel, dzięki temu, że biega sobie w ośrodku po podobnej nawierzchni, zechciał już teraz wejść ze mną na większy pomost. Jednak bardzo mocno się zestresował. Można zobaczyć na filmikach, jak niepewnie idzie i aż się kuli. Widać też, podczas wchodzenia na pomost, jak Karmel szuka w mojej osobie wsparcia. Między nami nawiązała się już duża więź oparta na zaufaniu i chłopak wie, że to ja jestem odpowiedzialna za wszystko i za to, aby pomóc mu przezwyciężyć strach. Karmel jest bardzo ciekawy, ale też towarzyszy mu uczucie strachu. Ja daję mu mądre wsparcie. Pokazuję mu swoją normalną postawą, że nic się nie dzieje i że wszystko jest ok. Wiem, że strach trwa tak długo, dopóki nie ustąpi. Takie zachowanie może wystąpić w przeróżnych miejscach i podczas przeróżnych sytuacji. Może mieć przeróżne objawy i mogą z tego wyniknąć przeróżne skutki. Szczególnie u psów, które zostały przez nas adoptowane. Dlatego obserwujmy nasze adoptowane psiaki. Pomagajmy im pokonać wiele lęków w sposób mądry i bardzo przemyślany. Pamiętajmy, że nic nie wolno robić na siłę, jeżeli pies się czegoś boi, nie ciągnijmy go do tego przemocą. Bojaźliwe zwierzę czuje się pewniej, jeśli same może spokojnie się z czymś zapoznać, do czegoś podejść. Musimy zdawać sobie sprawę, że wiele psów ze strachu staje się agresywnymi. I jeżeli przeoczymy i nie wyłapiemy źródła lęku, to nie rozwiążemy problemu agresji.

 

 

Zuzia, Karmel i spółka…

 

Trochę trzeba było poczekać, aby doszło do tego fajnego spotkania…

 

10514584_708975065887915_7604275155307300195_n 10922527_708974875887934_2047937011947815395_n
10439344_708975032554585_1638101828502259014_n 10425890_708975219221233_5590892140490308980_n
1926640_708975012554587_2579749773257913201_n 988856_708974889221266_8521065559765819472_n

 

Już fajnie się bawimy i sobie ćwiczymy 🙂 

 

Adoptując psa, zawsze musimy mieć na uwadze to, że jego życie przed naszą adopcją to często wielka niewiadoma… Nie wiemy, jak i gdzie żył pies, czy przeszedł prawidłową socjalizację, jak był traktowany przez ludzi… Adoptowany, dorosły pies po przejściach, to nie mały szczeniaczek, którego sami sobie wychowywujemy od małego…
Spotkałam się z wieloma psami po przejściach i wielu pomogłam wyjść z przeróżnych problemów, które spowodowane były niestety przez ludzi. Często te psy w niewłaściwy sposób i bardzo awersyjny były czegoś “uczone”. Później, kiedy ktoś inny coś od nich chciał, kuliły się przeraźliwie, bądź atakowały… Wystarczyło, że ktoś nie zdający sobie z niczego sprawy, powiedział do psa “siad” i został zaatakowany, dlatego że ktoś przed nim, wymuszał to na psie bijąc go i kopiąc… Ktoś inny wyciągnął rękę ze smaczkiem, myśląc że robi fajnie, ale jak się zdziwił, że pies zamiast przyjąć smaczek, zaatakował i pogryzł rękę, ponieważ kiedyś takie wyciągnięte ręce ciągle go biły… Nigdy nie byłam i nie będę za przesadnym szkoleniem. A już na pewno nie jestem za tym, aby męczyć świeżo zaadaptowanego psa, co często ma miejsce. Z takim psem powinniśmy najpierw się chociaż trochę poznać i zrobić wszystko, aby nawiązała się między nami serdeczna więź oparta na szacunku i zaufaniu. Napisałam “chociaż trochę”, ponieważ nasze poznawanie czasami trwa i trwa… Wiele psów po przejściach nie chce i nie potrzebuje jakichkolwiek szkoleń… Chcą godnie i spokojnie przeżyć przy nas swoje życie. Te psy potrzebują spokoju i często są chore… Takim przykładem był mój Redzik. Red nie chciał, aby ktoś ćwiczył z nim cokolwiek. Pomimo, że było widać, że życie go przed moją adopcją nie rozpieszczało, do końca swoich dni pozostał bardzo dumnym psem. Rozumieliśmy się bez słów. Teraz jest Karmelek, który jest całkiem inny i na pewno, jak większość tych wszystkich biednych psów, przeszedł już trochę w swoim życiu… Z Karmisiem poznajemy się każdego dnia. Pracujemy nad tym, aby chłopak przestał się “nakręcać” na wiele rzeczy, łapać brzydko i rozszarpywać ubrania, aby nie atakował wyciąganych rąk, nie doskakiwał z brzydkim kłapaniem do twarzy… Żeby zaufał, że nikt już nie będzie zapinając obrożę, łapał za nią i szarpał, ściągając go siłą do ziemi… Widać, po jego zachowaniu, że jedną z “korekcji” jego niepożądanych zachowań, było łapanie go za obrożę i siłowe ściąganie do ziemi… Staram się na wszystkie sposoby, aby pomóc Karmelowi pozbyć się tych wszystkich niepożądanych zachowań. Na pewno nie będzie to takie łatwe i szybkie… Ostatnio zaczynamy sobie fajnie w formie zabawy, ćwiczyć. Karmel potrafi się już fajnie skupić na czymś, zrobić coś i na końcu dostać nagrodę 🙂 Nasza strategia, to nagroda w formie odrzucanych na ziemię smaczków. To przekierowanie pomogło nam już w tylu początkowych sytuacjach, a dla Karmela jest czymś cudownym i fajnym. Świetna końcowa nagroda w formie pracy. Trzeba sobie poszukać na ziemi i zjeść. A jak nos zaczyna przy tym cudownie pracować 🙂 Tak więc zaczęliśmy sobie trochę ćwiczyć i tylko dlatego, że Karmel to zaczął lubić. Na początku nic nie chciał, teraz szaleje sobie na zabawko-przeszkodach, które są tak skonstruowane, aby oprócz radości, pomogły w rozwinięciu wielu umiejętności.

ZABAWKO-PRZESZKODA: LABIRYNT

 

 

ZABAWKO-PRZESZKODA: SCHODY

 

 

ZABAWKO-PRZESZKODA nr 1 / cz.1

 

 

ZABAWKO-PRZESZKODA nr 1 / cz.2

 

 

ZABAWKO-PRZESZKODA nr 1 / cz.3

 

 

ZABAWKO-PRZESZKODA nr 2 / cz.1

 

 

ZABAWKO-PRZESZKODA nr 2 / cz.2

 

 

ZABAWKO-PRZESZKODA nr 3

 

 

ZABAWKO-PRZESZKODA nr 4 / cz.1

 

 

ZABAWKO-PRZESZKODA nr 4 / cz.2

 

 

SKACZEMY 🙂

 

 

“Coś tam w oddali słyszę,
ale moja Magda woła mnie,
więc do niej pędzę”

 

 

“Magda i ja uwielbiamy ten most w ośrodku 🙂 No fakt, ja się najpierw bałem go. Ale to było kiedyś 🙂 Teraz śmigam sobie po nim i z Magdą zaczęliśmy sobie też i tutaj ćwiczyć 🙂 Tutaj muszę się pochwalić, bo bardzo ładnie skupiam się nad wszystkim, ładnie idę i zawracam 🙂 A za którymś razem Magda mnie tak zaskoczyła, że dostałem smaczka z ręki 🙂 A jaki ze mnie zuch, ani się nie rzuciłem na rękę, ani brzydko nie skoczyłem na Magdę. Dzielny i fajny ze mnie chłopak” 🙂

 

 

Różne odsłony zabawo-ćwiczeń “Przy mnie” w Ośrodku LikeDog 🙂 Karmelek staje się coraz fajniejszym uczniem 🙂 Coraz mniej idąc przy człowieku szarpie za rękawy i coraz ładniej się skupia 🙂 Tak jak w życiu może być różnie, ale my się cieszymy każdą chwilą 🙂 I spokojnym stanem umysłu 🙂

 

 

 

Karmel ponownie w profesjonalnej klinice w Grudziądzu…

 

Karmelek, to psiak-zagadka… Miał już wykonanych mnóstwo badań, które niczego złego nie wykazały. A zmiany na skórze i sierść są bardzo brzydkie..Teraz następne badania… Karmel miał wycinany kawałek skóry do badań histopatologicznych. Będziemy czekać. Na razie wcina specjalistyczną karmę i specjalne suplementy.

 

10943709_704106816374740_5639258119419987377_n 10942759_704106823041406_2664254845819819014_n

 

Tak sobie śpią Ridusia z Karmelkiem w podróży 🙂

 

 

Nasz spacerek w parku…

 

Wybraliśmy się do parku w czasie, kiedy spacerowało dużo ludzi. Ładna pogoda zapewne przyczyniła się do tego. Jak zawsze, mamy swoje ścieżki. Kiedy z naprzeciwka szli ludzie z psem, wszyscy ładnie szerokim łukiem omijaliśmy ich, żeby nikogo nie stresować i nie „wrzucać” psów w niepotrzebne interakcje. Karmel mając do czynienia z wieloma bodźcami poradził sobie w miarę dobrze. Podczas powrotu, oprócz naszych zaplanowanych przystanków na odpoczynek, mieliśmy dwa wymuszone, ponieważ Karmel mocno się nakręcił i zaczął atakować. Dość czasu zajęło nam, aby uspokoić chłopaka. Pierwsze „odwinięcie” było typowo na smycz i na człowieka. Za drugim razem, Karmel bardzo brzydko wystartował do Ridzi, a kiedy nie mógł jej dopaść, przekierował się znów na człowieka. Generalnie, nasz spacer był bardzo fajny. Było dużo radości, śmiechu, ale nie zabrakło też innych emocji, kiedy robiliśmy wszystko, aby pomóc Karmelowi uspokoić się. Wtedy towarzyszył smutek i wielki żal do tych, co tak go kiedyś musieli w głupi sposób skrzywdzić.. Tak, jak zawsze powtarzam… Kolorowe zdjęcia, to nie wszystko… Za nimi kryje się wiele przeróżnych emocji…

 

10930181_703362843115804_2673232542699166588_n

 

Już most mi nie straszny 🙂

 

“Jeszcze niedawno tak się stresowałem, a teraz bieganie po moście w ośrodku na drugą stronę, to istna frajda” 🙂

 

 

Karmelek coraz śmielej biega sobie ze swoimi dziewczynami po przeszkodach 🙂

 

 

Film 1. Obserwujmy psie relacje. “Odpały” Karmela.

 

Do ośrodka przyjechał Karmel, Abra i Aria. Psiaki fajnie się bawiły, trochę ćwiczyły. Wszystko było dobrze, aż do pewnego momentu. Nagle Karmel zaczął brzydko szczekać na Abrę i w ciągu chwili zagonił ją tak, że Abra stała prawie nieruchomo przy samochodzie. Widać było, jak boi się Karmela. Podchodzę szybko i pokazuję Abrze, że nie jest sama i daję jej wsparcie. Podbiega też Ariulka ze wsparciem. Abrusia chowa się za mnie. Potem za samochód. Widać że i Ariulka jest bardzo zakłopotana całą sytuacją. Abrusia, która przed chwilą spokojnie sobie biegała koło Karmela, nagle staje się jego ofiarą. Zachowanie Karmela w żaden sposób nie było jakąkolwiek formą zabawy. Było bardzo brzydkie i na pewno, gdyby nie moje wkroczenie, mogłoby się źle skończyć. Często nie powinno się wtrącać w psie relacje, jednak w wypadku takiego zachowania, należy umiejętnie interweniować i dać wsparciu męczonemu psu. Trzeba przy tym bardzo uważać, ponieważ nigdy nie wiemy, do czego jest zdolny atakujący pies. Podczas oglądania filmiku, uważajmy na uszy, ponieważ towarzyszył nam silny wiatr.

 

 

Film 2. Karmel przenosi się z atakiem na moją osobę.

 

Odgradzam ciałem Abrusię od atakującego Karmela. Abrusia chwilę jest przy mnie, wącha podłoże, chcąc w ten sposób odwrócić od siebie uwagę i uspokoić napastnika. Na Karmela nic nie działa. Nie mogąc dalej męczyć Abry, zaczyna atakować osobę, która odcięła mu do niej drogę, czyli mnie. Sytuacja robi się patowa i nic na niego nie działa, co już zdążyłam wcześniej zauważyć podczas wielu innych sytuacji. Każde moje poruszenie się, kończy się jeszcze gorszym doskakiwaniem do mnie i szarpaniem mnie za rękawy. Wyobraźmy sobie, że jest upalne lato i mamy do czynienia z tak zachowującym się psem… Ciepłe ubranie zawsze trochę ochroni…

 

 

Film 3. Podczas ataków staram się wystać bez ruchu…

 

Ostatnio to nie zadziałało, ale teraz znów podejmuję próby wystania jak najdłużej bez ruchu. Po długim czasie braku mojej reakcji, Karmel jest przez chwilę zszokowany i przekierowuje swoje niepożądane zachowanie na wąchanie podłoża. Jednak, gdy tylko się zaczynam ruszać, wszystko zaczyna się od nowa… Jest to bardzo okropne zachowanie ze strony psa. Karmel osacza i nie daje mi praktycznie żadnej drogi wyboru.

 

 

Film 4. Awaryjne, ryzykowne uwolnienie się od Karmela.

 

Wszystko bardzo długo już trwa. Karmel jest bardzo “nakręcony”. Nic nie daje odwrócenie jego uwagi ze strony drugiej osoby. Ma swój obiekt do męczenia i nic go więcej nie obchodzi i na nic nie reaguje. W pewnym momencie, bardzo ryzykując, zaczynam blokować go swoją postawą i ręką. Kiedy wychwytuję chwilowy jego opad, wydaję mu komendę “siad”, którą sobie ostatnio zaczęliśmy w fajny sposób ćwiczyć. Karmel siada. Wydaję następną ostatnio ćwiczoną komendę “czekaj”, aby zyskać jak najwięcej na czasie, który w tym już wypadku działa na naszą korzyść. Karmel siedząc przez chwilę, trochę się uspokaja. Za spokojne wysiedzenie – nagroda. Złe emocje Karmela zaczynają opadać.

 

 

Pomalutku wprowadzamy Karmela w ćwiczenia…

 

Pomalutku wprowadzamy ćwiczenia z Karmelem. Chłopak sam przyjechał z nami do ośrodka, aby móc spokojnie się skupić na ćwiczeniu. Uczymy się poprzez zabawę faktycznego znaczenia słowa “nie”. Po czasie wdrożymy to w codzienne życie i Karmelowi będzie łatwiej zrozumieć, że kiedy będzie wypowiedziane to słowo przez opiekuna, wtedy nie będzie można robić czegoś niepożądanego i czego w danym momencie nie chce opiekun.

 

 

 

Karmel musiał się trochę “pomęczyć” intelektualnie, aby wydobyć swoje ulubione smaczki 🙂

 

 

 

Karmel i Ridzia w profesjonalnej klinice w Grudziądzu.

 

Wczoraj z Ridzią i Karmelkiem byliśmy w Klinice Weterynaryjnej dr n. wet. Jacka Mederskiego w Grudziądzu. Ze Szczecinka do Grudziądza mamy trochę kilometrów, ale jeżeli chodzi o profesjonalne diagnozowanie i leczenie psiaków, żadna odległość nie jest nam straszna. Klinika Weterynaryjna dr n. wet. Jacka Mederskiego w Grudziądzu to klinika z prawdziwego zdarzenia. Pracuje w niej wspaniała kadra lekarzy, na czele której stoi dr n. wet. Jacek Mederski.Parę lat temu, moja Abra-owczarek niemiecki, miała przeprowadzoną w Klinice dekapitalizację główki kości udowej. Wszystko wykonane profesjonalnie. Dzisiaj śladu po niczym nie widać i Abrusia szaleje, jak zwariowana. Boluś, którego adoptowała Kasia , przeszedł tam poważną operację, ratującą mu życie. Mój kochany nieżyjący Redzik był w klinice diagnozowany. Niestety, guz i to wielki guz przysadki mózgowej był nie do przezwyciężenia… W Klinice bardzo fachową i profesjonalną pomoc otrzymały też inne znane mi zwierzęta. Teraz pojechałyśmy do Kliniki z Karmelkiem, ponieważ jego skóra i sierść są w fatalnym stanie a Ridziunia ostatnio zaczęła mieć kłopoty z oczami, bardzo jej łzawią i z duszeniem się. Karmel przeszedł szereg kompleksowych badań i czekamy na wyniki. Jest parę różnych podejrzeń… Pierwsze leki już zaczął dostawać. Ridziunia ma natomiast obustronne entropium od strony wewnętrznej kątów powiek dolnych. W badaniu endoskopowym układu oddechowego uwidoczniono prawidłowej długości podniebienie. Gwałtowne, występujące duszenie, najprawdopodobniej spowodowane jest tym, że ktoś kiedyś podduszał Ridzię kolczatką, bądź innymi awersyjnymi rzeczami. Ridziunia i Karmelek na początku super się czuli w Klinice. Karmel pierwsze badania dość dobrze znosił. Później niestety bardzo się zdenerwował. Dobrze że miał kaganiec, bo ktoś na pewno zostałby poszkodowany. No, ale prawie dla nikogo badania nie są czymś fajnym. Zresztą nie wiadomo w jaki sposób kiedyś ktoś się nim zajmował… Jak to bywa z psiakami po przejściach, mieliśmy dzisiaj „cofkę”, jeżeli chodzi o dotknięcie Karmela. Trzeba się było mocno napocić, żeby założyć mu obrożę, czy szelki. Ale po spokojnej, wytrwałej pracy, na wieczór już spokojnie Karmel wszystko zakłada. Za niedługo wyjeżdżamy znów do Kliniki.

 

2 3

 

4 5

 

Często jest tak, że w ciągu jednej chwili tracimy to, co udało nam się dotychczas uzyskać. Od samego początku pracuję nad tym, aby Karmel czuł się przy mnie bezpiecznie. Podczas wizyty w Klinice Karmel, mimo profesjonalnego podejścia z każdej strony bardzo się zdenerwował. Zresztą wcześniej przed moją adopcją Karmela, dowiedziałam się że bardzo źle znosi, jak się przy nim cokolwiek robi. Niestety, po tym wszystkim Karmel miał straszny kłopot, aby do niego podejść, bądź dotknąć. Można by było tego nie robić, gdyby nie trzeba było założyć Karmelowi obróżki i szeleczek. A tak musieliśmy sobie jakoś poradzić i ćwiczyliśmy podejścia. Dzięki wytrwałości, spokojnemu zachowaniu, udało nam się wrócić, do tego co udało nam się już uzyskać.

 

 

 

Psy po przejściach… Karmel.

 

Bardzo często ludzie w głupi sposób “bawią” się z psami. Bezmyślnie zachęcają je do agresywnych zabaw, które często mogą przysporzyć psu poważnych kłopotów, jeśli zademonstruje swoje “wyuczone” zabawy na kimś innym. Zanim opiszę dzisiejsze zachowanie Karmela, wyobraźmy sobie psa większych gabarytów i nazwijmy go psem X. Załóżmy sobie, że miał kiedyś dom w którym “uczono” go agresji, np. nieumiejętnie się z nim bawiono szarpakami, drażniono go, siłowało się z nim, podjudzało się go wiecznie jakimś przedmiotem trzymanym w górze, aby ciągle do niego doskakiwał i próbował go wyszarpać z rąk człowieka. Z niewiadomych przyczyn pies X trafia do schroniska. Tam też nie wiemy, jak i czy w ogóle jest jakakolwiek praca z tym psem. Znajduje się rodzina, nazwijmy ją rodziną Y. Rodzina Y, to przeciętni ludzie, którzy postanowili wybrać się do schroniska i zaadoptować jakiegoś psa. Chcą dać swoje serce, ale nie znają się na psychice psów, szczególnie tych po przejściach. Zresztą mają do tego prawo. Trafiają na psa X. Adoptują go. Pies X ma w sobie dużo energii. Towarzyszy mu duży stres w związku z wieloma zmianami w jego życiu, ale też rozpiera energia… Państwo Y wybierają się z psem na spacer, wpadają na pomysł, że się powygłupiają, pobiegają… Iiiii…. Doznają ostrego szoku, jak w pewnym momencie pies X zaczyna ich atakować. Skacze, gryzie ręce, szarpie rzeczy, szarpie smycz… Niestety oprócz szoku u bardzo wielu ludzi włącza się instynkt obronny. Zaczynają krzyczeć, szarpać sie z psem, biją go i kopią. Pies jest w amoku, nic na niego nie działa, a do tego w odpowiedzi na okrutne traktowanie ze strony człowieka, zaczyna się bronić i gryźć… Losy psa X zaczynają się ważyć… Obserwując Karmela, mogę już śmiało powiedzieć, że ktoś kiedyś bardzo idiotycznie się z nim “bawił”. Karmel musiał być ciągle na coś “nakręcany”. Myślę, że w tych “zabawach” w pewnym momencie “uczeń” przerósł “mistrza”… Tak, jak ostatnio pisałam, to aby pomóc psu poradzić sobie z jego problemami, musimy dać mu być sobą i zobaczyć go w jego najgorszych momentach… Dzisiaj, po fajnym spacerze, postanowiłam, że przebiegne sobie kawałek z Karmelem, że pogestykuluje sobie w górze trochę rękami, pocmokam do niego. Po prostu zachowam się tak, jak większość ludzi, którzy adoptują psy. Moje przypuszczenia bardzo się sprawdziły. Karmel na takie zachowanie ze strony człowieka bardzo się “nakręcił” i rozjuszył. Szarpał, skakał i gryzł na oślep. Umiejętnie starałam się to zachowanie opanować, co łatwe nie było, ponieważ Karmel wpadał w amok i mocno demonstrował swoją siłę. Po reprezentowaniu tych wszystkich niepożądanych zachowań, Karmel jeszcze w domu był bardzo długo pobudzony. Nie mógł sobie poradzić ze sobą. Stopniowo obniżałam mu ten wysoki stan pobudzenia. I znów wiele osób powiedziałoby, że jaki to niedobry pies… A to po prostu biedny pies, któremu kiedyś psychikę zniszczył bezmyślny człowiek…

 

Zapoznajemy Karmela stopniowo ze Szczecinkiem 🙂

 

Adoptując psa, prawie nigdy nie wiemy, jak wyglądało jego życie przed naszą adopcją. Nie wiemy, czy pies przeszedł prawidłową socjalizację, jak był traktowany przez ludzi, gdzie przebywał i mnóstwo innych niewiadomych… Z adopcją wiąże się zawsze ogrom stresu. Dotychczasowe życie psa zmienia się całkowicie. My wiemy, że psiak będzie miał u nas bardzo dobrze, że będziemy rozumieć jego potrzeby, ale on o tym nie wie. Często pod nasz dach są brane psy, które nigdy nie mieszkały w mieszkaniu. Pomyślmy, co one na początku muszą czuć. Nie znają niczego, nie wiedzą jak się zachować… Naszym zadaniem jest pomóc takiemu psu. Musimy bardzo ostrożnie i delikatnie wprowadzać go w nasze życie. Karmel poznał już okolice koło swojego domu i ośrodek. Postanowiłyśmy wybrać się z nim na spokojny spacer po parku i mieście. Chłopak wszystkim bardzo był zainteresowany. Było trochę stresu, ale dostawał od nas umiejętne wsparcie. Dzięki zapoznaniu się w ośrodku z różnymi powierzchniami, super dawał sobie radę chodząc po różnych pomostach. A jeszcze nie tak dawno bał się wejść na most w ośrodku. Pomału zaczynamy uczyć Karmela radzić sobie z nadmiarem ekscytacji, której następstwem jest mocne ciągnięcie na smyczy. Pokazujemy, że opłaca się być spokojnym i można sobie przez trochę postać, bądź usiąść. A za fajne, spokojne zachowanie oczywiście fajne przeplatane nagrody. Raz smaczek a raz pochwała 🙂

 

10898279_696414630477292_1455698818842640747_n 10897846_696414657143956_8007423614912843864_n

 

10926395_696414493810639_6645100935258811294_n 10500328_696414380477317_6310688702734031091_n

 

10922550_696414763810612_2292681054373618188_n 10419036_696415110477244_1218940343179682793_n

 

10338247_696414957143926_5231904837006236476_n 10888438_696415027143919_3609618832568701013_n

 

10897076_696414593810629_5450065561061161571_n 1510462_696414433810645_1382626586642502017_n

 

Umiejętny sposób zdejmowania kubraczka przez Karmelka 😉

 

10487374_695756620543093_5097175896473417052_n 10444005_695756543876434_3556392946114832677_n

 

62642_695756603876428_1010897266998590001_n 10898227_695756570543098_6399843046522714243_n

 

No i wkroczyliśmy w następny rok…

 

Przed nami, jak zawsze dużo pracy z psiakami. Dla mnie dodatkowo czeka mnie bardzo dużo pracy w resocjalizacji mojego najnowszego domownika Karmela. Co mogę powiedzieć po tych kilkunastu dniach pobytu Karmela w jego nowej rodzinie?? Przede wszystkim Karmel nie jest żadnym słodkim niunieńkiem… Jest to pies, który ma bardzo dużo problemów ze sobą i bardzo mocno utrwalonych wiele niepożądanych zachowań. Aby mądrze i skutecznie pomóc psu, muszę zaobserwować jego zachowanie w najgorszych momentach. Nic nie da tłumienie takiego zachowania a już najgorsze co może być, tłumienie awersją… Dając Karmelowi pewną swobodę, dajemy mu możliwość bycia sobą i pokazaniu nam, co w chłopaku siedzi. Na razie przyglądam się i próbuję wychwycić wcześniejsze objawy jego nagłego „nakręcania się”. Wszystko jest normalnie i po chwili zaczyna się ostre szczekanie i atakowanie kogoś, kto jest „pod ręką”. Bardzo źle się dzieje podczas spacerów, gdzie idę sama z Karmelem. Idziemy sobie, jest w miarę dobrze i zaczyna się albo ostre szarpanie za smycz, albo od razu szarpanie za ręce i rzeczy. Przy próbie dłuższego stania i nie reagowania z mojej strony coraz wyższe skoki i doskakiwanie do twarzy. W takim momencie muszę mieć w sobie szybki refleks i równocześnie dużo opanowania i spokoju i tak umiejętnie sobie poradzić, aby złapać Karmela umiejętnie za szelki i przytrzymać między kolanami i próbować go uspokoić. Na trochę to zaczyna pomagać… Hipotez, co do tego typu zachowania mam wiele…Można byłoby powiedzieć, że Karmel nie radzi sobie ze swoimi emocjami, bądź ktoś się kiedyś w głupi sposób z nim „bawił”… Tak można myśleć patrząc na niektóre jego zachowania. Ale obserwując inne formy zachowania, aż się prosi, aby stwierdzić, że widzę skłonność do zachowań łowczych, których zewnętrznym czynnikiem wyzwalającym jest poruszający się osobnik. Co by to nie oznaczało, trzeba mądrze i umiejętnie pomóc chłopakowi. W domu trochę ustabilizowało się siusianie. Występuje już sporadycznie. Na razie dalej utrzymuje się wskakiwanie na wszelkie szafki i kradnięcie wszystkiego, co jest w zasięgu pyska. Tak jak na dworze, nagle zaczyna się ostre, przenikliwe szczekanie z doskakiwaniem. Zaczynamy pracować też nad tym. Na razie nasze bębenki w uszach są na skraju wytrzymałości… Mając i pracując z psiakami po przejściach, dla mnie takie zachowania nie są nowością i nie wzbudzają we mnie dużego zdziwienia. W takich momentach myślę o wielu ludziach, którzy chcieli zrobić dobry uczynek i zaadoptowali psy po przejściach z wieloma problemami. Jeżeli są pouczeni i przygotowani na pewne nieprawidłowości to jeszcze… Ale jeżeli ni stąd ni zowąd pies z taką szczęką odwija się i zawisa na nich, to szczerze im współczuję… Współczuję też psom, bo wiem, jak niestety wiele z nich kończy… Ja mojego Karmela pokochałam całym sercem. Mam straszną słabość do takich psów…

 

10891892_693819210736834_2398437476052561434_n

 

Cały czas poznajemy i obserwujemy Karmela…

 

Cały czas poznajemy i obserwujemy Karmela, który “rozkręca” się z dnia na dzień. Chłopak przez moment zachowuje się spokojnie, a po chwili zaczyna mieć “odpały”. Jeżeli jest na smyczy, doskakuje i szarpie za rękawy, jeżeli jest luzem w pewnym momencie zaczyna intensywnie biegać, cały czas przy tym szczękając. Rozpędza się i biegnąc uderza z całej siły w człowieka, bądź psa. Próbuje przy tym gryźć. Na filmikach widać, jak Karmel po uprzednim normalnym spacerze, zaczyna brzydko atakować Buszkę i Ridzię. Dziewczyny mają przy tym mnóstwo cierpliwości. Szczególnie Buszka, nasz psi “profesor”. Czeka nas dużo pracy z chłopakiem.

 

 

 

Trzeba być bardzo kreatywnym i mieć dobry refleks, a do tego dużo spokoju i stanowczości, żeby umiejętnie, bez skutków ubocznych dla nakręconego mocno psiaka i siebie, złapać go w locie i spróbować uspokoić. Po chwilowym wyciszeniu, przekierować na coś innego równocześnie nagradzając spokojne wytrzymanie między kolanami…

 

 

Pozytywnie meczymy Karmelka 🙂

 

Karmel: „O co chodzi?, po co Magda położyła jakiś kartonik z chusteczkami i siedzi i patrzy się na mnie, to na kartonik?” Ariulka: „Karmiś, musisz się jeszcze dużo nauczyć. Na razie wszędzie cię pełno, szalejesz i cudujesz. Szybko się na wszystko nakręcasz. A w naszym domu nasi opiekunowie nie bawią się z nikim w żadne agresywne zabawy. Z tak pobudzonym psem nikt nie będzie się bawił w żadne szarpania i inne podobne rzeczy. Widzimy z dziewczynami, jak się nakręcasz i brzydko szarpiesz Magdę za kurtkę. Nie interweniujemy, bo wiemy, że Magda spokojnie i cierpliwie oducza tego ciebie. A teraz Karmelku będziesz ”męczony psychicznie” 🙂 Jedna z super zabaw, które my już dawno znamy. Musisz trochę rozruszać swoje szare komórki i popracować nad swoim skupieniem i nad zdolnością koncentracji. Jednym słowem, Magda różnymi mądrymi zabawami, chce pomóc tobie rozwinąć inteligencję i zdolności poznawcze, aktywizując twój mózg nowymi formami zachowań”. Karmel: „Haaa, myślący ze mnie chłopak. Doszliśmy już do takiego etapu, że uderzam łapą w środek pudełka i dostaję nagrodę. A ile myślenia i radości przy tym. Ale jeszcze tylko chwila, bo to strasznie męczy umysł. Idę zaraz spać 🙂 🙂 ”

 

8982_692158717569550_2848208311661514921_n 1476410_692158687569553_1384858560167933429_n

 

10906111_692158720902883_5852425963107237062_n 10888508_692158740902881_770484013153348564_n

 

Pierwsze wizyty u weterynarza…

 

Karmel stresuje się w lecznicy. Aby wszystko mu się tak źle nie kojarzyło, siedzimy sobie spokojnie i się wyciszamy. Tylko sobie przyszliśmy i zaraz będziemy wychodzić. Nikt nic nie będzie chciał od Karmela. Przygotowuję chłopaka do specjalistycznych badań, które niedługo będzie przechodził i chcę, aby kosztowało go to możliwie jak najmniej stresu.

 

 

Jazda samochodem Karmela.

 

Karmel na początku podczas jazdy samochodem, miał kłopot, aby spokojnie w nim wysiedzieć. Zawsze ktoś musiał być przy nim z tyłu, jednak nie zawsze byłoby to możliwe. Zapięcie w pasy nic by nie pomogło, ponieważ Karmel ze swoją siłą potrafi wszystko wyrwać i rozerwać… Stopniowo uczymy chłopaka i nagradzaniem w odpowiednim momencie, pokazujemy mu, że super jest, jak sobie spokojnie leży. Efekty zaczynają być takie, że Karmel coraz fajniej zachowuje się w samochodzie i coraz częściej spokojnie sobie leży 🙂

 

 

Karmelek pierwszy raz w ośrodku…

 

Chłopak zapoznawał się z sarenką 🙂 Jeszcze chyba nie zdaje sobie sprawy, że był w swoim ośrodku i będzie tutaj częstym gościem 🙂

 

 

Karmel zapoznaje się z ośrodkiem. Wszystko spokojnie, naturalnie. Ośrodek jest bardzo duży, a druga jego część jest tak przygotowana, aby tworzyć harmonię natury z techniką, która jest często niezbędna w codziennym życiu psa. Bardzo często psy mają problemy z wejściem na przeróżne powierzchnie. Nigdy nie wolno ich do niczego zmuszać, można fajnie zachęcać, dając przy tym duże wsparcie. Karmel szczęśliwy biegał w ośrodku. Gdy Buszka i Ridzia pobiegły na most, chłopak bardzo się zblokował przed nim. Strasznie chciał biec za dziewczynami, ale bał się wejść na inną powierzchnię. Spokojnie i bardzo ciepło zachęcałam go, aby spróbował pokonać swój lęk.

 

 

Karmel obserwuje co robią Ridzia i Buszka. Dziewczyny przebiegają zabawko-przeszkodę, a Karmel podąża przy mnie. Za to, że fajnie się trzyma blisko nas, dostaje smaczka. Łapie go, a po chwili skacze na mnie. Nie reaguję. Przeprowadzam dziewczyny do końca. Często nie jest to łatwe, ale aby chcąc nie dopuszczać do niepożądanych zachowań, nie możemy zwracać na nie jakiejkolwiek uwagi.

 

 

W “domku” LikeDog 🙂

 

Cały czas pracuję nad tym, aby relacje między moim psiakami w domu układały się dobrze. Przy takiej gromadce jest co robić. Karmel, od kiedy z nami zamieszkał, poznaje i uczy się zasad domowej etykiety. Na początku był bardzo nachalny, wszystko musiał mieć pierwszy i wszystko chciał zdobywać siłowo i do tego bez przerwy szczekając… Pomalutku Karmel uczy się radzić sobie z niepotrzebną frustracją i zaczyna rozumieć, że dla wszystkich wszystko wystarczy i że spokojnie można poczekać na swoją kolejkę. Będąc w ośrodku, nie omieszkaliśmy wykorzystać walorów cudownego „domku” Like Dog, gdzie Karmiś dzielnie pod okiem Buszki i Ridzi doskonalił swoją naukę 🙂

 

10897054_690222471096508_827550185657396687_n 1461267_690222507763171_8066139111337762601_n

 

10882255_690222547763167_8250055989530833409_n 10881947_690222581096497_8310070507878585615_n

 

1526638_690222404429848_6156291694721834668_n 10891459_690222361096519_3208811045015566027_n

 

Ridzia i Karmiś 🙂 

 

Karmelek najbardziej przypasował się z Ridzią. Razem bawią się w najlepsze. Jak trwa zabawa, to cały dom wygląda, jakby przeszło tornado. Wszystko lata w powietrzu, łącznie z legowiskami. Jak mają dosyć, idą na trochę odpocząć i za chwilę zaczynają wszystko od nowa 🙂

 

10363605_686376364814452_7308419097970472482_n 10455449_686376588147763_4530103114254030732_n

 

10734237_686376444814444_1977909415637255758_n 10868267_686376348147787_6416913004890014596_n

 

10882132_686376574814431_6455054025988746676_n 10882132_686376574814431_6455054025988746676_n

 

Karmelek…

 

Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że adoptując psa nie zmienimy całego świata, ale dla tego psa zmieniamy cały świat. Po adopcji Ridzi doszliśmy z mężem do wniosku, że na tym trzeba zakończyć, ponieważ nasz domowy zwierzyniec cały czas się powiększał… Ciągle było nam kogoś szkoda, ciągle ktoś potrzebował pomocy… Do czasu… Od kiedy dowiedziałam się o Karmelu, coś mocno złapało mnie za serce… Patrząc na niego zobaczyłam gdzieś w nim mojego kochanego nieżyjącego Redzika. Wiedziałam, że kolejny psiak po przejściach to wielka niewiadoma, dużo obowiązków i wyrzeczeń. Ale po chwilowym przemyśleniu, nie wahałam się ani chwili. Trzeba było pomóc następnej zagubionej istocie… Po prostu, spakować się i przejechać masę kilometrów, aby dać komuś kochający dom, w którym będzie zapewnione wszystko co potrzebne… Miłość, odpowiednio przemyślana resocjalizacja, specjalistyczna karma, leczenie u specjalistów i wszystko, co tylko będzie potrzebne… Już dawno temu, jak opisywałam losy mojego nieżyjącego Redzika, zadano mi pytanie, jaki jest sens pomaganie takim psom… Zawsze i wszędzie odpowiem, że jest, jest i jeszcze raz jest. Najważniejsze to umieć mądrze pomóc i przede wszystkim trzeba wiedzieć jak. Nie będę nigdy zaprzeczać, że psy ze schronisk po przejściach, to często duża niewiadoma. Nie wiemy, co te biedne zwierzęta kiedyś przeżyły i jak to teraz rzutuje na ich życie. Dużo rzeczy wychodzi po czasie do adopcji do nowego domu. Tak jak dziewięć miesięcy temu, kiedy pojechałam po Ridzię, tak ostatnio spakowałam się i pojechałam, można powiedzieć „w ciemno” po następnego psiaka w potrzebie. Mieliśmy się pierwszy raz zobaczyć, zapoznać i razem wrócić do domu. Wstępnie przemyślanych wiele planów awaryjnych… Teraz Karmiś jest już z nami w swoim nowym domu. W momencie, kiedy wyprowadzałam go z jego kojca, raz na zawsze skończyła się jego bezdomność… Bardzo dziękuję Wszystkim za przemiłe telefony, wiadomości i wpisy. Obiecujemy również z Karmelkiem, że będziemy się starać wszystko pokazywać i opisywać. Z całym naszym domowym zwierzyńcem pozdrawiamy Wszystkich bardzo serdecznie.

 

10502439_685730541545701_6214747438627301222_n 10540556_685730584879030_326350437205726164_n

 

10881715_685730551545700_6183206336543391701_n 10881723_685730564879032_7310346073265034949_n

 

10420229_685730528212369_7950179453681184702_n 10409743_685730518212370_302506885094405574_n

 

To od początku 🙂

 

Dostaję maila od koleżanki z zapytaniem i prośbą w sprawie pita, który był w schronisku, został adoptowany, ale niestety musiał wrócić do schroniska. Państwo, którzy go adoptowali, chcieli dać Karmelowi dużo uczucia i opieki, ale nie byli przygotowani na pewne zachowania Karmela, które psiak potrafi zademonstrować. A potrafi… Państwo, którzy zaadoptowali Karmela, a później musieli go oddać, byli bardzo tym wszystkim zmartwieni, ale przeciętnemu człowiekowi, który nie jest na takie zachowanie przygotowany ciężko jest wykonywać pewne “proceduralne” rzeczy lub z uśmiechem stać, jak pies zawisa mu na rękawie, bądź wykonuje repertuar innych niepożądanych zachowań. I to w dodatku taki pies jak Karmel… Zdzwaniamy się z Beatą, ja już nie mogę o psiaku przestać myśleć. Wiem, że gdzieś tam jest i potrzebuje pomocy… Nie śpię dwie noce, rozmyślam, rozmawiamy z mężem i zapada decyzja. Zabieramy Karmela do siebie. Zdaję sobie sprawę, że wszystko robi się już coraz większym obciążeniem, ale jak tu nie pomóc… Jedna istotna informacja to to, że Karmel dość toleruje inne psy. Wiadomo, że w innych warunkach wszystko może wyjść całkiem inaczej, ale taka wiadomość to promyk nadzieii, że wszystko się jakoś ułoży… Bezpieczeństwo moich psiaków jest dla mnie bardzo ważne. W między czasie rozmowa z wolontariuszką koordynującą sprawę Karmela i zaczynamy obmyślać, jak się spotkać. Karmel przebywał w schronisku w Sosnowcu. Mieliśmy się spotkać w Poznaniu. Nie mogliśmy się zgrać z terminami. Ja chwilowo bez samochodu. Wstępnie ustaliliśmy, że po świętach. Wiedziałam, że każdy dzień w schronisku po powrocie z adopcji to dla psiaka coraz gorzej. Długo się nie zastanawiając postanowiłam po chłopaka pojechać jak najszybciej. W schronisku załatwiłam wszystkie formalność i poszłam po chłopaka. Duża ekscytacja. Skakał, podgryzał i ciągnął jak parowóz. Na pierwszych postojach nakręcał się mocno na smycz i szarpał mnie za rękawy. Później już było w miarę normalnie. W samochodzie Karmel ładnie zniósł podróż. Miał momenty, że nagle chciał kierującej Olci skoczyć na kolana, ale siedziałam z nim całą podróż z tyłu i pilnowałam. Tak ogólnie to byłyśmy dumne z Karmela, że wytrzymał tak długą podróż. Sześćset kilometrów to dość dużo. Po przyjeździe na miejsce, czekał na nas mój mąż. Musieliśmy umiejętnie zapoznać psy ze sobą. Mimo ogromnego zmęczenia trzeba było nad wszystkim bardzo panować. Na początku Ridzia, Abra i Karmel urzędowali w kagańcach. Karmel zapoznawał się najpierw z dziewczynami osobno, później stopniowo robiliśmy, aby byli razem. Towarzystwo się w miarę dogadało, jak na początek. I tak zamieszkał z nami Karmel 🙂 Miał chłopak ostatnio trochę przeżyć. Na razie muszę go sobie poobserwować i zająć się dalszym leczeniem skóry i sierści, które są w fatalnym stanie. Teraz chłopak musi się zaaklimatyzować, chociaż z tym to nie będzie miał problemu 🙂 Już wczoraj broił i zaczepiał mój cały zwierzyniec. Przestawił prawie do góry nogami cały dół. Załatwia się też w domu. Nie zwracam na to uwagi, za to jak się załatwi na dworze, bardzo chwalę. I to tyle na początek o nowym życiu, o pomocy, która daje człowiekowi mnóstwo radości. Wiadomo, że tak jak zawsze będzie pewnie dużo niewiadomych i mnóstwo pracy, ale najważniejsze i najwspanialsze jest to, że następna zagubiona istota zamieniła kraty schroniskowe na dom. Na swój dom…

 

1 10436347_685367648248657_6245453131593441382_n

 

5 2

 

Komentarze.

 

Bez tytułu-vert

 

Dla niektórych pomaganie to coś pięknego…

 

Ktoś znów zrobił bardzo dużo, aby następny “ktoś” rozpoczął cudowne życie… 🙂

 

10882168_684596358325786_3740807988775632257_n 1506800_684596351659120_7099250714553070576_n

 

10464024_684596458325776_3080744940794048896_n 10418919_684596454992443_8808123304447365564_n

 

Kilka słów wyjaśnienia…

 

Po adopcji Karmela, odezwało się do mnie wiele osób z prośbą o pomoc i zaadoptowanie innych psiaków. Adopcja Karmela, nie była przeze mnie ani przez mojego męża w planach. Po adopcji Ridzi, nie zamierzałam już nikogo adoptować, ponieważ już tak momentami doba wydawała się za krótka… Pragnę również nadmienić, że nie prowadzimy żadnej fundacji, żadnego hoteliku i w żaden sposób nie zbieramy pieniędzy na psiaki. Nie prowadzimy żadnego domu tymczasowego. Nasze zaadoptowane psiaki od momentu zabrania ich do naszej rodziny są z nami na zawsze. Na dobre i na złe. Wszystkie mają się czuć u nas jak najlepiej a to wymaga wiele naszej pracy, zważywszy na to, że często są to psiaki po przejściach z problemami behawioralnymi. Gdyby nie to, że o pomoc poprosiła mnie moja koleżanka Beata Leszczyńska z COAPE, którą bardzo cenię i szanuję, nie byłoby mowy już o żadnym psiaku. Beata wiedziała, że mam straszną słabość do bullowatych po przejściach i zrobię wszystko, aby im pomóc. Karmel został zaadoptowany ze schroniska w Sosnowcu przez Pana Andrzeja i jego rodzinę i miałby kochający dom. Niestety, jak to często bywa u psiaków po przejściach, po adopcji będąc ze swoją rodziną 24h, zaczął reprezentować niepożądane zachowania. A w wykonaniu takiego psa pewne zachowania są szokiem dla wielu osób… Karmel mimo wielu łez i smutku musiał wrócić do schroniska. Pan Andrzej skontaktował się z Beatą a Beata ze mną. Mieliśmy z mężem chwile zawahania, ale tylko chwilę… A jak spojrzałam na zdjęcie Karmela, przeszyło mnie coś dziwnego. Zobaczyłam w nim mojego kochanego, nieżyjącego Redzia. To był jakiś znak… Wracając do początku… Bardzo mi przykro, ale żadnego psiaka już nie możemy zaadoptować. Przepraszam, że wszystkim nie odpisuję, ale już nie jestem w stanie odpisywać na tyle wiadomości. Muszę się bardzo skupić na moim domowym zwierzyńcu i prowadzić tak, aby wszystko było dobrze. Wymaga to ode mnie wiele pracy i wyrzeczeń… A największym priorytetem jest teraz wyleczenie Karmela, ponieważ jego skóra i sierść są w strasznym stanie. W międzyczasie obserwacja chłopaka i resocjalizacja.

 

10300664_689593864492702_927036661746260632_n

Bezzzzz tytułu-vert