Żuber

Tak sobie wspominam… Żuber – psiak, który miał nie żyć…

Jak jeszcze przychodziłam do schroniska, siedział bardzo długo w drewnianej budzie… Mimo, że miałam pod swoją opieką psiaki, codziennie po spacerach z nimi, szłam do każdego pieska w schronisku i częstowałam smakołykiem… Chociaż tyle radości na chwilę… Pieski tak na to czekały. Żuber, siedział w kącie drewnianej budy i warczał na wszystkich… Normalne zachowanie psa, który jest w ograniczonym miejscu i nie ma szansy wycofania się… Po dłuższym czasie podchodzenia do niego, zaczął coraz bardziej mi ufać. Niepewnie podchodził po smakołyk… Strasznie było mi go żal… Przed Świętami Bożego Narodzenia, zapytałam się pani kierownik, czy Żuber będzie tak jeszcze długo siedział w tej drewnianej budzie…Usłyszałam, że po świętach będzie uśpiony, ponieważ jest bardzo agresywy i stwarza niebezpieczeństwo dla innych… Nie mogłam się z tym pogodzić…Przepłakałam całe święta. W drugi dzień świąt nie wytrzymałam i zadzwoniłam do pani kierownik, prosząc, aby nie usypiać Żubra, żeby dać mu szansę. Jak ten pies miał się inaczej zachowywać, siedząc w takich warunkach…Uprosiłam dla psiaka miejsce w większym kojcu, aby można było spokojnie poobserwować zachowanie psa… Wzięłam wszystko na siebie. Zapłaciłam za niego… Przeprowadzenie Żubra do większego kojca trwało dość długo… Psiak był bardzo wycofany. Nie było mowy o zapięciu mu smyczki, ponieważ na jej widok kulił się i warczał.Otworzyłam furtkę w jego kojcu i w tym, do którego miał trafić. Żuber był w takim szoku, że nie wiedział co się dzieje… Próbował wyjść, to za chwilę się wycofywał. Odeszłam, robiąc jemu bezpieczną odległość i czekałam… Zajęło nam to prawie dwie godziny… W końcu psiak wyszedł. Biedny, w jakim on był stresie… Sprawiał wrażenie, jakby pierwszy raz stąpał po ziemi… Ale co się dziwić, po takim czasie… Na początku nie zwracał na mnie za bardzo uwagi, były ciekawsze rzeczy. Po czasie zainteresował się moją magiczną skrzyneczką ze smaczkami… I tak chłopak dostał szansę życia… Jaka ja byłam szczęśliwa… Zaczęłam psiaka zabierać na spacery, obserwować jego zachowanie i udowadniałam mu na każdym kroku, że człowiek to nie tylko zło… Żuber okazał się bardzo fajnym psem… Miał na początku dziwne reakcje na niektóre rzeczy, ale nad wszystkim pracowaliśmy i super nam się udawało… Oczywiście była to praca i spacery przemyślane, aby jak najwięcej pomóc psiakowi. Wszystko spokojnie, regularnie, systematycznie… Praca z psem po przejściach musi być bardzo przemyślana. W schronisku mnie już nie ma, z tego co wiem, to Żuber jest i jest dobrze… Najważniejsze, że żyje. Żuberku, nie tak to miało wszystko wyglądać, ale cieszę się bardzo, że wtedy tak się uparłam i wyprosiłam i wykupiłam tobie życie… Przygotowałam cię do dalszej drogi dobrze i jeżeli nikt tego nie zepsuje, będziesz super psim przyjacielem…