“Nienawidzę swojego psa.”

  • “Nienawidzę swojego psa” 😫
  • “Ten pies zawiódł wszystkie moje oczekiwania” 😫
  • “Ja chciałam z nim uprawiać sporty, a wyjść z nim nawet nie mogę z klatki bo na wszystko się rzuca, nie znoszę go, mój poprzedni pies to był pies”😩
  • “Tyle kasy wydałam, a to taki bezmózg” 😩
  • “Już tyle co on dostawał w pier… i dalej głupi, a nawet jeszcze głupszy” 😩
  • “Kurna sprzedałbym go, ale kto mi odda tyle kasy, co za tego przygłupa dałem” 😩
  • “Deb..  miał mi powód do dumy przynosić, a nigdzie nie mogę z nim iść bo, cokolwiek zobaczy, to tak się boi że pada na glebę i szczy pod siebie tchórz cholerny”😩
  • “Gdybym mogła cofnąć czas w życiu bym go nie wzięła jeszcze raz” 😩

Niestety bardzo często słyszę te przykre słowa od niektórych właścicieli psów. I to co wymieniłam, to jest to tylko garstka tego, z czym się muszę zmierzyć. Trzeba tutaj mocno odróżnić kogoś, kto tak po prostu coś z siebie wyrzuci na chwilę pod wpływem impulsu złości, ale kocha swojego psa całym sobą, a tego, kto wie co mówi i robi to z pełną świadomością.

Bardzo często jest tak, że ludzie nabywają psy, bo już z góry mają jakieś aspiracje względem nich. Chcą coś z nimi robić, uprawiać, dążyć do chęci zaistnienia i wyróżnienia się z tłumu. Druga “grupa” to tacy ludzie, którzy nabywają psa i na tym się kończy ich rola. Czyli wymagają wszytkiego od psa i wszystkich dookoła, a sami od siebie nie dają nawet minimum…

Ale dzisiaj o tej pierwszej “grupie” czyli postanowiłam zakupić sobie “mistrza mistrzów” 😏 I w myśl takiego myślenia, które człowiek układa sobie w głowie nabywa psa. W głowie już rodzi się obrazek tego mądrego, jedynego, najpiękniejszego, zdobywającego miliony osiągnięć psa, takiego którym będzie można się podpisywać na spacerach i chwalić wszędzie 😏

A tutaj często przychodzi szok 😲.

Zamiast tego “mądrego” psa w domu pojawia się pies, który nie radzi sobie z niczym, boi się wszystkiego, niszczy bardzo wszystko, gryzie, szarpie, sika, dyszy, nie ma z nim kontaktu i tak dalej i tak dalej. Logicznym jest, że należy tego psiaka umiejętnie przygotować do życia. Ale często już na wstępie zawiedziony właściciel jest wściekły i na jedno co go stać, to karcenie psa za wszystko, co według niego on źle robi, no bo przecież nie taki miał być pies 😫

Mimo coraz większej tak dużej wiedzy na temat psiej psychiki, ludzie nie biorą pod uwagę, że psiak nie rodzi się ze znajomością całego świata. I taki później zawiedziony (sarkazm) właściciel, który nie patrzy na psie emocje, odczucia, ma w głowie tylko jedno. Złość, złość i jeszcze raz złość, no bo przecież pies był kupiony do innych celów.

  • Pogłaskanie psa ➡️⬅️pies gryzie 😏
  • Zwracanie się do psa ➡️⬅️pies się nakręca i zaczyna szarpać i gryźć 😏
  • Próby zabawy z psem ➡️⬅️pies wpada w szał, nie kontroluje się, szarpie, gryzie, sika a potem biega po mieszkaniu jak szalony i załatwia się gdzie popadnie 😏
  • Wyjście na spacer ➡️⬅️pies zaczyna szarpać i gryźć smycz, albo przewodnika, szarpie się na smyczy, ciągnie, szczeka i rzuca się na wszystko dookoła 😏

↪️↪️Wymieniłam tylko parę przykładów, gdzie człowiek i pies zapętlają się w takie niepożądane zachowania” w które im dłużej brną bez profesjonalnej pomocy, tym robi się gorzej↩️↩️

I po czasie właściciel i pies doprowadzają się do takiej sytuacji, że patrząc na pierwszy rzut oka, najlepiej aby nie byli oni ze sobą razem. Bo wygląda to tak, że jakakolwiek reakcja przewodnika w stosunku do psa kończy się fiaskiem. Wszystko na psa źle działa, poczynając już od patrzenia na niego przez przewodnika.

I wtedy ja najczęściej spotykam się już z obydwojgiem już właśnie w takiej fazie, gdzie muszę się ostro nagłowić i dokonać cudów, aby poprawić te obopólne zniszczone relacje. Często mam taki widok, że pies jak tylko może być sobą, pokazuje, że kompletnie nie chce mieć do czynienia ze swoim właścicielem. Nie chce być przy nim, nie chce być przez niego dotykany, nie chce się z nim w nic bawić, ba on nawet nie chce spojrzeć w kierunku swojego właściciela🤨

Ale zawsze powtarzam, że jak człowiek szuka pomocy i zrozumie swoje błędy, bardzo dużo jest do odpracowania i naprawienia. Ale właściciel musi tego chcieć, być przygotowanym na pracę i przede wszystkim musi już nawet nie kochać, a lubić swojego psa ‼️

Bo jeżeli ktoś ciągle będzie patrzył na swojego psa, jak na karę od życia, jak na niespełnione swoje jakieś ambicje i nie zaakceptuje jego takiego, jakim jest, to nigdy nic dobrego z tego nie wyniknie. Taki człowiek nigdy nie dostrzeże postępów pracy swojego psa, gdzie stopniowo pokonuje on trudności dnia codziennego i uczy się funkcjonowania w ludzkim świecie, że przestał gryźć właściciela, gdzie przestał demolować mieszkanie, gdzie stara się chociaż na razie trochę być opanowanym na spacerze.

Ale co z tego…  Jak dla tego właściciela nie będzie to “mistrz na podium”…

Do artykułu użyłam zdjęcie ze spacerku mojego Mufasy, który jest tym psiakiem, gdzie jego ukochana Madzia kocha go ponad wszystko ❤️