Odróżnić niebezpieczne wariactwo od zabawy.

Wiemy że przeróżne psie zabawy są bardzo fajne dla psów, a już takie, poprzez które w umiejętny sposób aktywizujemy mózg psa są rewelacyjne. Niestety nie wszystko, co właściciele fundują swoim psom jest dla ich czworonogów fajną zabawą. Bardzo często wielu właścicieli nie zastanawia się nad tym, co faktycznie potrzebuje ich pies. Kupują psa często dla szpanu, bez przemyślenia, a potem pies jest bo jest.

Często kompletnie ludzie nie myślą, że psa należy umiejętnie poprowadzić przez życie i oprócz zapewnienia psu spokojnego środowiska domowego, należy mądrze i fajnie zorganizować psu czas na zewnątrz. Ale żeby pies dobrze czuł się na zewnątrz (czyli poza środowiskiem domowym) musi przejść odpowiednią socjalizację, bo potem kończy się tak, że na przykład pies nieznający wielu rzeczy zaczyna się bać i ciągnie jak zwariowany na smyczy, tak że utrzymanie go graniczy z cudem. Właściciel takiego psa nie zastanawia się dlaczego jego pies zachowuje się na “spacerze” jak wariat, który ciągnie, dyszy i sapie.

Hmmmm to wtedy przychodzi myśl, że pies ma za dużo energii i trzeba go zmęczyć. Takie prostolinijne myślenie, które nie wybiega poza obszary psiej psychologii. No i co tutaj wymyśleć. Aaa no przecież na przykład pitbulle uwielbiają atakować i wisieć na oponach, to dawaj, wrzuca się na podwórko opony, albo podwiesza i… No właśnie. Jeszcze trzeba “umiejętnie” nakierunkować psa na to odpowiednio go nakręcając i szczując. No i się zaczyna. Pies który to podejmie, stopniowo zaczyna popadać w te beznadziejne wariactwo i stopniowo zaczynają się w nim wyzwalać zachowania agresywne. Tak dokładnie‼️ Nie wiem, ale zdaję sobie sprawę, jaki bajzel miał w głowie kiedyś ktoś, kto tą formę kretynizmu nazywaną szumnie zabawą bądź ćwiczeniami wymyślił.

Pies, który w kółko zostaje nakręcany na tego typu formy zachowań, po czasie staje się kompletnie niekontaktowym psem, wręcz można powiedzieć chorym psychicznie. Taki pies w kółko chce tylko coś dopadać, nie ma z nim jakiegokolwiek kontaktu. A jeżeli w jakiś sposób udaje się go odciągnąć od obiektu, na który jest zafiksowany, staje się agresywny i niebezpieczny. Mylnie się myśli, że taka “zabawa” zmęczy psa. Owszem nie tylko zmęczy, ale może wykończyć, ponieważ taki pies kompletnie nie ma w sobie samokontroli. Pies, który w kółko żyje w takim pobudzeniu, który w kółko coś dopada, gryzie, wisi na tym, szarpie zaczyna zmieniać się w psa bardzo przemęczonego, który nie umie wypocząć prawidłowo. Bardzo często na temat bullowatych słyszę, że one mają potrzebę robienia takich rzeczy 🙄 Ale po co? pytam się… Bo ja pracując z tymi psami, przebywając i obserwując je widzę całkiem coś innego.

Po co w psie rodzinnym typu bull uruchamiać tą sekwencję, która później ma bardzo zgubne skutki. Później cieszy się jeden z drugim, że pies “nawalał oponę”, a nie rozumie, dlaczego pies zaczął atakować wszystkich dookoła, kiedy nie może oddać się swojemu nałogowi. Albo zdziwienie że pies zaczyna mieć mniej siły, chudnie, wymiotuje, ma dziwne drgawki. Nikt nie myśli, no bo z pewnością nie ma takiej wiedzy, że ciągłe i długie pobudzenie powoduje produkcję kortyzolu–hormonu stresu, który stopniowo doprowadza do wyniszczenia organizmu. Dlatego zastanówmy się zawsze mocno, co potrzebuje nasz pies i odróżniajmy zabawy od “zabaw”. Często psy mają zapodawane coś, czego kompletnie nie chcą i nie potrzebują a ich właściciele na własne życzenie wpędzają je w niesamowite problemy psychiczne i fizyczne.

– Do artykułu wykorzystałam filmik archiwalny sprzed lat, kiedy pracowałam z suczką okropnie zafiksowaną na przeróżne przedmioty.