Procedury zmiany zachowania, to nie “chwila”. To często bardzo długotrwałe procesy.

Co jakiś czas właściciel zgłaszający się z psem mającym problemy zadaje pytania w stylu: “A ile to potrwa?, a kiedy się pies naprawi?”

Faktycznie, większość osób od razu po wytłumaczeniu, jak przebiega proces resocjalizacji, ile trzeba się napracować, aby psa wyprowadzić na prostą, aby mu umiejętnie pomóc, aby go nauczyć, aby często najpierw w ogóle dotrzeć do tego psa, zaczyna wszystko rozumieć, dostosowywać się do zaleceń, rozumieć wiele rzeczy, choć na początku czasami nie jest łatwo.

Część osób jeszcze nie znając tematu porównuje profesjonalną pracę z behawiorystą do zwykłych tresur, na których robiło się wszystko, aby zmusić psa do wielu zachowań, nie patrząc kompletnie na jego emocje, używając przy tym przemocy i środków wywołujących ból, a przez to “tworzyło” się i zresztą dalej tak się dzieje infantylnego psa, który oprócz zrobienia na komendę jakiś rzeczy kompletnie nie odnajdywał się w codziennym życiu.

“Ile to potrwa? Czy szybko się pies naprawi?” – – muszę przyznać, że nie lubię tak do końca tych pytań na pierwszym spotkaniu, ponieważ tak jakbyśmy mieli istotę żywą porównać do jakieś rzeczy, kiedy uda się ją zreperować. My tutaj przede wszystkim mamy na względzie istotę żywą, która czuje, która ma swoje emocje.

Aby pomóc psu poradzić sobie z jego problemami, czy też go umiejętnie przygotować do radzenia sobie w codziennym życiu, potrzebne jest mnóstwo pracy, obserwacji, analiz, do tego dochodzą czasami nam właściciele, którzy bynajmniej na początku nie stosują się do tego co powinni.

Taki “obrazek” na przykład ➡️➡️ Stojący właściciel, a raczej szamoczący się z psem i kompletnie nie ogarniający swojego bardzo pobudzonego i agresywnego psa, który stwarza już dla wszystkich duże zagrożenie, pyta się, czy już “zaraz” będzie lepiej. 🤦‍♀️

Hmmm. Przez taki czas świadomie, czy nie świadomie “pracowało” się na to, aby tak mocno zniszczyć psychicznie psa, a my jak takie chyba wróżki mamy go po paru godzinach “uzdrowić”. 🤦‍♀️

Gdzie najpierw wszyscy będą musieli się ostro “napocić”, żeby dotrzeć do głowy tego psa, bo kontakt z nim żaden, nic nie dociera, właściciel wykonujący błąd za błędem, ale może “hokus – pokus” i zaraz wszystkich odmienimy. 🙈

Ja widząc co się dzieje, zaczynam analizować, jak szybko wprowadzić taki system “chwilowego przetrwania” , aby w domu psa nie doszło do żadnej katastrofy. Żeby, zanim dotrzemy do głowy psa, tak już nakierunkować właściciela, aby nie doszło do albo pierwszego, albo już następnego ataku, bo w różnym stanie i po różnych przejściach psy do nas trafiają. Jedne po atakach, inne już w fazie wybuchu, albo przed widocznym wybuchem, a słyszę: “A długo potrwa zmienianie pieska?” 🤦‍♀️

Hmmm, już wiem, że do niektórych głów się nie dotrze. Po prostu. Tak jak po prostu nie każdy powinien mieć psa i nie każdy nadaje się, aby mieć psa. Taki już prosty rachunek można sobie zrobić 😉 Z naszym psem jesteśmy już na przykład miesiąc, miesiące, lata. Doba ma 24 godziny. Odliczam czas na spanie człowieka z wygórowaniem 😉. Pies żyjący z nami pod naszym dachem spędza z nami codziennie od kilku do kilkunastu godzin, gdzie w tym czasie następuje świadome, bądź nieświadome “psucie” go. W ciągu jednego dnia mamy tych godzin już kilka, albo kilkanaście, potem dodawajmy następne dni, a potem i też już miesiące, a potem może już przyjdzie czas na dodawanie lat, a w nich ilości tych wszystkich godzin, a ktoś myśli, że pies nagle zmieni się, bo nagle on tak zechce na lepsze w ciągu paru godzin? 🤦‍♀️

Pamiętajmy, że procesy naprawcze, przeprowadzane resocjalizacje, to często długotrwałe, bardzo długotrwałe procesy, a często też i na wiele lat. To tak, jak z ludźmi i ich leczeniem, oczywiście jeżeli się da i jest taka możliwość zdrowia psychicznego. Pomoc psu musi być bardzo przemyślana, mądrze poprowadzona, wszystko musi być robione etapami. I do tego dochodzi jeszcze mnóstwo pracy nad właścicielami, szczególnie tymi, do których nic nie dociera, a ich psiak daje sobie radę tylko z nimi w domu, bo jest mądrze wyrównywany regularnie na zajęciach.

Niestety tak jak wiele ludzi nie może wytrzymać żyjąc ze swoimi psami pod jednych dachem, tak wiele psów nie daje rady żyć pod jednym dachem ze swoimi kompletnie niestabilnymi emocjonalnie właścicielami i wielu ratuje tylko to, że te psiaki mają dużą odskocznię i wyrównywanie głów w psim Collegu LikeDog ☝️

Dlatego nie marudźmy, nie wydziwiajmy, nie doszukujmy się winy w swoim psie i wszystkich dookoła, a doceńmy ile pracy wkłada psio-ludzka ekipa LikeDog, aby wszystkim żyło się dobrze, albo w miarę dobrze, jeżeli do ludzkiej głowy nie uda nam się trafić, tak jak byśmy chciały 🙆 No i zależy, kto z jakim żyje psem. Ponieważ tak, jak wcześniej już nadmieniłam, tak jak ludzie, tak i psy mają często bardzo duże problemy psychiczne. A na zdjęciu wypoczywający Karmel 😍

Teraz to super psiak, zachowujący się rewelacyjnie, uczący inne psiaki, ale kiedyś, kiedy go zabrałam do siebie i kiedy go zaadoptowałam, był niemożliwy. I Karmelu można poczytać na stronie.
likedog.pl/moi-podopieczni-/karmel/