Sama miłość nie wystarczy.

Czasami zdarza się tak, że ludzie noszą w sobie potrzebę pomagania. Często tacy ludzie, aby zaspokoić w sobie tą potrzebę i zrobić coś dobrego zgłaszają się na wolontoriat do schronisk, gdzie przebywają bezdomne, porzucone psy.

Założenie piękne i godne naśladowania, ale co zrobić, kiedy chęć niesienia naszej pomocy z braku wiedzy jak to właściwie robić, zaczyna bardziej szkodzić psom niż im pomagać. 🤔 Pamiętajmy, że schronisko dla każdego psa niezależnie ile by w nim przebywał jest zawsze środowiskiem przetrwania.‼️

Pomagając psom po przejściach z własnej praktyki wiemy, że miłość i lubienie psów najzwyczajniej w świecie często nie wystarcza. Najważniejsza jest wiedza głównie odnośnie tego, aby umieć czytać to, co pies nam komunikuje, a z tym często ludzie mają bardzo duży problem.

Głównym problemem w zdobywaniu wiedzy jest, brak osób kompetentnych do jej przekazywania. Osoby, które chcą uczyć innych przede wszystkim muszą być osobami, które posiadają obszerną wiedzę na temat psów, ale nie tylko taką książkową (choć też ważną). Najwięcej chłonie się od osób, których wiedza oparta jest na doświadczeniu w pracy z psami, przede wszystkim z psami trudnymi i problemowymi, znającymi psią psychikę i komunikację, od osób mądrych, z otwartymi umysłami, a przede wszystkim empatycznych.

Bardzo wiele osób popełnia błędy już od samego wejścia do kojca psa. Niekiedy wolontariusze w schronisku podchodzą do psów którymi się opiekują jak do psów, które znają od małego i wyznają przekonanie, że pies nic im nie zrobi – często jest to bardzo zgubne. Często takie osoby wchodząc do kojca witają się z psem, głaszczą, ciumkają, całują, tarmoszą za pysk, oklepują. Taki człowiek myśli, że to fajne, bo według ich oceny piesek się cieszy, nic bardziej mylnego. Tak naprawdę taki człowiek zapodaje takiemu psu siedzącemu 24 h w środowisku przetrwania niepotrzebne emocje, które później taki pies musi gdzieś uwydatkować, np. ciągnieciem na spacerze, gryzieniem smyczy, kręceniem się za ogonem, chodzeniem w kółko w kojcu, wygryzaniem swoich łap itp. Pamiętajmy, że wszystko ma swoje następstwa ‼️

Wejście do kojca jest bardzo ważne nie można podchodzić do tego z nierozwagą i na tak zwanym lajcie. Przede wszystkim podchodząc do kojca nie podchodzę w kapturze, czapce czy okularach, w zależności od sytuacji mogę zawsze się odezwać krótkim nieemocjonalnym “Maxiu to ja”, tylko po to, aby pies szybciej w natężeniu bodźców rozpoznał po głosie, że ja to ja. Jeżeli pies wykonuje na mnie skoki ustawiam się bokiem, nigdy tyłem, żeby pies miał możliwość widzenia mojej twarzy. Ubierając szelki, czy obroże i podpinając smycz również ustawiam się do psa bokiem, nie podchodzę na wprost niego, nie zasłaniam mu swoim ciałem oczu i nosa nie ograniczając w ten sposób jego pola widzenia. Nie oklepuje psa, nie tarmoszę, wszystko staram się rozbić w milczeniu nawet jak pies wariuje, skacze, lata jak zwariowany nie odzywam się, aby nie warunkować go na takie nieładnie zachowanie. Jeżeli muszę coś powiedzieć mówię to konkretnym, ale spokojnym głosem, nie krzyczę, nie piszczę.

Psy wychodząc z kojców są często pobudzone jak szalone i często ciągną jak wariaty, ale ty staraj się spokojnie przejść teren schroniska i wyjść na spokojnie nawet gdyby psiak mocno ciągnął. Nie nakładaj żadnych kolczatek, łańcuszków, obroży prądowej, nie stosuj wobec psa korekt. Jeżeli komuś brakuje cierpliwości i denerwuje się jeżeli pies robi coś nie tak skacze, ciągnie, brudzi, gryzie, ciągle szczeka lepiej niech nie bierze się za pomaganie.

Psy w schroniskach nie chcą być niedobre i robić nam cokolwiek na złość. Pamiętajmy, że są to psy po przejściach, które ktoś kiedyś uwarunkował na pewne rzeczy, często są to psy zepsute do granic możliwości oczywiście nie ze swojej winy, ale mogące zagrażać człowiekowi nawet z najlepszymi zamiarami wobec nich.

Na filmie nasz psi uczeń Toro, któremu Pani Beata opiekująca się nim w schronisku szuka nadal domu.
Więcej o Toro możecie przeczytać tutaj.

Pani Beata spokojnie wchodzi do kojca, aby ubrać Toro kaganiec i szelki przed spacerem. Wszystko stara się robić w milczeniu, spokojnie, ale konkretnie. Toro nie jest pobudzany głaskaniem, dotykaniem, tarmoszeniem, poklepywaniem to jest mu całkowicie zbędne, gdyż już sam w sobie jest mocno pobudzony.

W zależności od stopnia ekscytacji psiaków siedzących w kojcach wyjście na spacer będzie wyglądało różnie, będą one mniej lub bardziej pobudzone na widok człowieka, mogą próbować skakać, podgryźć, szarpać smycz, kręcić się w kółko i aby im pomóc poradzić sobie ze swoimi emocjami a nie dokładać więcej, właśnie w ten sposób powinien zachowywać się człowiek zabierający swojego podopiecznego na spacer.

— Filmik jest własnością Pani Beaty. Na filmie Toro, który cały czas czeka na mądrą i odpowiedzialną adopcję.