Takich okrutnych sprzętów nie tolerujemy i mówimy stanowcze nie!

Kolczatka – awersyjne narzędzie w rękach wielu “szkoleniowców”, “treserów”, nieświadomych właścicieli, bądź właścicieli mających świadomość szkodliwości stosowania tego narzędzia, działających z premedytacją.

Nieświadomych właścicieli psów jeszcze jakoś gdzieś poniekąd można zrozumieć, ponieważ ludzie mogą czegoś nie wiedzieć, mają jakieś stare nawyki, nikt nie wskazał im innej drogi. Natomiast dla tych, co uważają się za szkoleniowców, treserów, do których trafiają ludzie ze swoimi psami nie ma zrozumienia. Nie ma wytłumaczenia dla tego, że kosztem biednego psa, często w tym bezlitosnym życiu liczy się zwykły, szybki biznes, a nie przejmowanie się i zagłębianie się w psychikę psa.

Założenie psu kolczatki na szyję nie jest niczym innym, jak pójściem po najmniejszej linii oporu. Po co się pogłówkować, pomyśleć, przygotować adekwatne do problemu przemyślane ćwiczenia, chcieć faktycznie pomóc zwierzęciu, jak można z pełną premedytacją “wrypać” mu na szyję kolczatę i „nauczyć” go szybko unikania jej korekt. A co później kogo obchodzi, że po tym coś się z psem dzieje nie tak. 🤷‍♀️

Kolczatki w Polsce są dostepne praktycznioe od ręki, w co drugim sklepie zoologicznym. ☹️ Ale znamy też takie fajne sklepy stacjonarne ze sprzętem dla zwierzaków, gdzie tego okrutnego dla psów żelastwa nie dostanie się i miejmy nadzieję, że będzie ich coraz więcej, tego byśmy wszystkim psiakom życzyły 🙂

Dużą grupę osób stosujących te nieszczęsne kolczatki to nieświadomi właściciele, którzy nie mają pojęcia jaką krzywdę mogą wyrządzić swojemu pupilowi zakładając mu na szyję kolczatkę. Są to przeważnie osoby, nie mające po prostu świadomości, że ten przyrząd wyrządza psu dużo, czasami nieodwracalnych szkód, zarówno fizycznych, jak i psychicznych. U tych ludzi pomysł założenia kolczatki rodzi się bardzo często, kiedy zaczynają mieć problemy ze swoim psiakiem – ich psiak ciągnie, w oczach właściciela nie chodzi ładnie, rzuca się do innych psów i wiele innych podobnych problemów. Bądź też poprostu w domu przyjęła sie taka “moda” z pokolenia na pokolenie, że psią obrożą jest kolczatka. Tak też bywa i są to stereotypy, z którymi już w tych czasach naprawdę warto walczyć i uświadamiać ludziom pewne sprawy.

Dużo trudniej jest dotrzeć do właścicieli świadomych, którzy wiedzą, że narzędzie to wyrządza ogrom krzywdy ich psu, ale mimo wszystko szukają łatwych rozwiazań. Bo jeżeli właściciel ma świadomość szkodliwego działania kolczatki na psychikę i zdrowie swojego psa, a mimo wszystko decyduje się na jej założenie, to jest to tak zwane pójście na łatwiznę.

Ważne jest to, że nie należy odrazu piętnować wszystkich, którzy zastosują to narzędzie. Tak jak napisane jest wyżej, są właściciele, którzy nie mają świadomości negatywnych skutków stosowania kolczatki i takim w pierwszej kolejności trzeba wytłumaczyć, że takowe są, występują i prędzej czy później uwidocznią się w zachowaniu, bądź odbiją na zdrowiu ich psiaka.

Dużo właścicieli nieświadomych, a przede wszystkim zdesperowanych, przyjeżdżających do Ośrodka LikeDog na konsultację behawioralną, przyjechało ze swoimi psiakami na kolczatkach. Każdy z tych psiaków miał to szczęście trafiąjąc do psiego Collegu i rozpoczynając w nim naukę, że na naszą prośbę (nakaz) żelastwo to było odrazu zdejmowane z ich szyi i zmieniane przez nas na wygodne szerokie obroże, a przede wszystkim szelki.
Nauka w LikeDog odbywa się bez zastosowania żadnych metod awersyjnych!

Artykuły z bloga o tym, że w LikeDog`u nie stosuje się żanych metod awersyjnych, wzbudzają wiele emocji, a emocje te biorą się stąd, że wielu ludzi z tak zwanej “branży”, właścicieli, “psiolubów”, “specjalistów”, “treserów” nie chce, nie umie, nie rozumie, nie dowierza, że z psem, nawet najtrudniejszym (bo takie przeważnie trafiają do LikeDog) można sobie wszystko ładnie wypracować, tylko na to potrzeba czasu, a przede wszystkim na początek zmiany myślenia właściciela o swoim psie często o 180 stopni.

Jesteśmy od tego, żeby tłumaczyć, pokazywać jak postępować, a czego nie robić. Ci wszyscy, którzy po pierwszym spotkaniu, czyli konsultacji behawioralnej zostali z nami dłużej, sumiennie i ciężko pracowali, dostosowywali się do tego co mówimy, teraz już wiedzą, że można z psem osiągnąć to, w co często niewierzyli przyjeżdżając do nas.

A my jesteśmy z takich właścicieli przeogromnie dumne i szczęśliwe, że nasi psi podopieczni są przez swoja ludzką rodzinkę zrozumieni i traktowani z szacunkiem. Bo szacunek do psiaka, do żywej czujacej istoty, do życia, to jest podstawa. Bez szacunku nie ma nic, właściciel, który nie szanuje swojego psa, najprawdopodobniej nie będzie szanował też nas i naszej pracy, bo my każdego psa szanujemy od momentu przekroczenia przez niego bramy ośrodka.

Wróćmy trochę do początku i powtórzmy jeszcze raz – szacunek ten objawia się chociażby w tym, że dla psich podopiecznych LikeDog`a nie istnieją takie rzeczy jak: kolczatki, łańcuszki zaciskowe, obroże prądowe, dławiki, pętle, baciki, kuksańce, szarpanie, podduszanie, czy kopniaki.

Kolczatka zmusza (Z-M-U-S-Z-A!) psa do posłuszeństwa przez zadanie mu bólu w momencie szarpnięcia smyczą. A więc powstaje tutaj bezsensowny galimatias w stylu “Kocham mojego pieska, a jednocześnie dźgam go kolcami, aż do bólu” I gdzie tu jakakolwiek logika? 🤔

Nigdy nie dyskutujemy ze “znawcami” i tymi, “co to kolczatka uratowała ich psa przed tragedią”, ale zawsze możemy dyskutować z kimś, kto na codzień spotyka się i wypracowywuje sobie z psami zagrażającymi życiu, wszystko na zasadzie szacunku, zaufania, bez przemocy, bez stosowania metod i narzędzi awersyjnych, bo w innym przypadku to pójście na cholerną łatwiznę kosztem zdrowia psychicznego i fizycznego psa.

Słynne zdanie “znawców”, “treserów” zakładających kolczatki, że “Ho, ho, ho, ę, ą – Kolczatka nie szkodzi i trzeba ją umiejętnie stosować” 🤮 jest tak samo niedorzeczne jak stosowanie tego narzędzia. Szkodzi, szkodzi, ta wasza “umijętnie” zapięta ciasno za uszami kolczatka, szkodzi zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Zastanawiałeś się kiedyś co oznacza z ust takiego” znawcy” słowo umiejętnie?

Nie ma czegoś takiego jak “umiejętne” zastosowanie kolczatki. ❗❗Chybaże rozpatrzymy to w kwesti takiej, że “umiejętnie” można także kogoś uderzyć, żeby nie było widać śladów fizycznych , tak jak “umiejętnie” nałożyć kolczatkę w miejscu najwrażliwszym na szyi psa, żeby najbardziej go bolało i podduszało…

Zakładanie kolczatki to prostackie rozwiązanie stosowane przez osoby nie mające kompletnie pojęcia o psiej psychice i emocjach. Zastosowanie kolczatki to pójście na łatwiznę.

Stosowanie kolczatki nie rozwiązuje żadnego z problemów psa, pozronie “ułatwia” niby pracę podrzędnego tresera, lecz jest to nic innego jak znęcanie się nad psem. Bo czy warto ułatwiać coś komuś kosztem naszego psiego przyjaciela zadając mu ból i wywołując u niego stres? Najczęstszymi skutkami stosowania kolczatek, oprócz bólu i uszkodzenia ciała psa jest duże prawdopodobieństwo nasilenia zachowań agresywnych.

Jeżeli szukając pomocy w rozwiązaniu problemów swojego psiego przyjaciela zgadzasz się na zastosowanie kolczatki, obroży prądowej, łańcuszka zaciskowego, dławika, pętli musisz mieć świadomość tego, że źródło problemu zachowań twojego psa pozostaje nietknięte. Stosując metody i narzędzia awersyjne twój pies “uczy się” jedynie wyuczonej bezradności i w jego oczach stajesz się osobą, ktorej nie należy ufać i od której nie należy oczekiwać wsparcia.

Kolczatkom jako “narzędzie szkoleniowe” stosowane przez treserów, behawiorystów, zoopsychologów mówimy NIE.☝️‼️
Kolczatkom jako obroży spacerowej stosowanej świadomie, czy też nie przez właścicieli mówimy NIE.
Kolczatkom zakładanym szczeniaczkom mówimy NIE.
Kolczatkom + wyciąganej smyczce flexi mówimy NIE.
Kolczatkom na szyi naszych podopiecznych od pierwszego spotkania mówimy DO WIDZENIA!

Nasi wszyscy psi uczniowie Collegu LikeDog uczą się mając założone wygodne szeleczki i szerokie obróżki 🙂 Nie uznajemy żadnych metod i narzędzi awersyjnych❗ A bajkowe szeleczki 💜💙💚💛🧡❤️ naszych osobistych psich skarbów 🤗 to już element rozpoznawczy psiego Collegu LikeDog 🤗