Tutaj wspominam resocjalizację naszych dwóch psich uczniów, owczarka niemieckiego i bordera.

Skupię się na tą chwilę bardziej na bc. Otóż dużo ludzi kupuje tą rasę nie mając kompletnie pojęcia o niej i nie można też mieć do nich pretensji, że nie postępuje z nią dobrze, zasięgając porad z internetu. Internet aż huczy od porad o często zawężonym umyśle na jedno: ”border ma biegać, biegać, szarpać się z nim trzeba jak najwięcej szarpakiem, no i piłeczka, rzucajcie, rzucajcie, odrzucajcie” 🙈 I to często proponują osoby, które używają tych psów do zaspokojenia swoich ambicji, czyli wszelkiego rodzaju sportów.

I jak chcą i czują to, niech się bawią, ale już nikt na co dzień nie napisze, że poza tym ciągłym trzymaniem psa w pobudzeniu, mało osób daje sobie z nim radę w codziennym życiu. Ale mają na to swoje „rozwiązania” – klatki, kolczatki, łańcuszki zaciskowe i obroże prądowe, bo rzadko kto patrzy na emocje takiego psa.

No właśnie, ale jeżeli taki bc trafia do przeciętnej rodziny, która nie ma świadomości, a spodobała jej się ta włochata urocza kulka?

Tak było z naszym psim uczniem. Z informacji rodziny pies był kupiony z dziwnego miejsca, ale nie widziałam, więc tematu nie rozwijam. Od samego początku bc sprawiał w domu dużo problemów. Gryzł, demolował dom. Właściciele, aby go zmęczyć biegali z nim, rzucali piłki i inne przedmioty. Takie czynności przy niezrównoważonym i kompletnie nie stabilnym emocjonalnie młodziku z ogromnym zaniedbaniem socjalizacji spowodowały, że pies zafiksował się jeszcze bardziej na wszystko, próba przebiegnięcia się z nim kończyła się szarpaniem i gryzieniem, pies zaczął rzucać się na ludzi na ulicy, na wszystko co przejeżdża, między nim a jego właścicielami nie było żadnego kontaktu.
Ktoś po drodze zaproponował wprowadzenie elementów tradycyjnej tresury, co jeszcze pogorszyło problem.

Kiedy do mnie trafiła ludzka rodzinka ze swoim czteromiesięcznym psem, wszyscy byli wykończeni. Z psem zero kontaktu, jedno co tylko robił, to bez przerwy rzucał się na swojego właściciela, który próbował utrzymać go na smyczy i szarpał jak nie rzeczy, to smycz. Rozpoczęliśmy żmudny proces odwracania wszystkiego, co niedobrego zostało nagromadzone przy psie.

Cudem było, jak po czasie psiak zaczął łapać z nami kontakt, zaczął myśleć. Stopniowo przestawał mieć tylko w głowie jedno, czyli bieganie bez celu jak wariat i nie kontrolowanie się oraz wieczne patrzenie na ręce, czy się coś odrzuci. W domu rodzina nie mogła wykonywać żadnych czynności, na przykład zamiatać, bo pies niemiłosiernie się rzucał, załatwiał w mieszkaniu, potem swoimi odchodami zaczynał się „bawić” i roznosić po domu. Na spacery nikt nie miał szansy z nim wyjść.

Wszystko odpracowywaliśmy, ludzka rodzinka dzielnie się starała, było też dużo błędów w domu, ale to zawsze w mojej pracy jest ciężkie do przeskoczenia, ponieważ musiałam bym dużo ludzi pilnować przez 24h. Co było zaskakujące z nami psiak był rewelacyjny, w domu różnie, ale to było w większości dużym powodem już dużego uwarunkowania i pewnych skojarzeń w środowisku domowym. Przy nas od początku miał pokazany duży szacunek, zrozumienie i mógł być psem.

Poprzez mnóstwo skrzywień, które nastąpiły u psiaka, jako u malucha, psi chłopak wymagał umiejętnego traktowania i przede wszystkim zrozumienia, co nie często było niestety egzekwowane. Poprzez różne zawiłości, sprawy i przemyślenia ludzka rodzinka doszła do wniosku, że zakup psa nie był dobrym pomysłem i ich tryb życia w sumie nie pasuje do tego, aby mieć psiaka i to takiego, który jest wymagający.

Rodzinka znalazła psu inny dom, który też nie sprostał chyba wymaganiom, albo mylnie znów pomyślano o psie jako przedstawicielu swojej rasy a nie o psie, który już swoje przeszedł. Z tego co mnie kiedyś słuchu doszły, pies trafił do osoby, co go sprzedała jako szczeniaka.

Nam się udało osiągnąć z psiakiem rewelacyjne efekty.
Z psa, który był kompletnie w innym świecie, sprowadziłyśmy z Kasią do świata żywych, spowodowałyśmy, że stał się psem myślącym i kontaktowym. Super efekty, jeśli chodzi o komunikacje z innymi psami osiągnęłyśmy dzięki pomocy naszych cudownych psiaków. Nasz uczeń kiedy do nas trafił nienawidził innych psów, rzucał się na nie okropnie.

Na filmiku nasz były psi uczeń Daks podczas obserwacji rożnych pojazdów w ruchu. Pies stopniowo był „wrzucany” w przeróżne bodźce i uczył sie radzić ze swoimi emocjami.

Razem z nim był nasz inny resocjalizowany psi uczeń owczarek, który wtedy w porównaniu do naszego bordera był świeżakiem i nowe sytuacje powodowały w nim ogrom stresu.

Ale o naszym owczarku za jakiś czas 🙂 Teraz szczęśliwy siedzi zapewne wtulony w swojego ukochanego właściciela 🙂