W naszym psim Collegu LikeDog mówimy STOP jakiejkolwiek przemocy względem zwierząt.

Nie ma u nas miejsca na coś takiego i nigdy na to nie pozwolimy. Dlatego często żegnamy się z ludźmi, którzy tego nie rozumieją, nie chcą zrozumieć i zamiast rozumu wolą użyć mięśni. Mimo, że bardzo szkoda nam tych psiaków, wiemy, że nic nie zrobimy, bo nie mamy do kogo i do czego trafić. Często u takich ludzi podejrzewamy brak mózgu (taki sarkazm). Nigdy, ale to przenigdy nikt nie znajdzie u mnie zrozumienia twierdząc, że psa bez bicia nie da się “wychować”. Bzdura, kompletna bzdura.

Bicie psa nigdy nie “wychowuje” go, a zastrasza, powoduje bezradność, depresję, agresję i generuje mnóstwo różnych problemów.

Tak samo wszelkie używanie tych paskudnych kolczatek, obroży prądowych, łańcuszów zaciskowych i półzaciskowych 😱 Normalnie niedobrze mi się robi jak słyszę, że bez tego się nie da, że to tylko przedmioty do “nauki” 😱, albo jeszcze lepiej, że to trzeba umieć używać, że należy umiejętnie zakładać 😱

Do jakiej nauki ja się pytam??

Kto zna się na psiej psychice i potrafi mądrze psa wprowadzić w życie, nigdy nie będzie tego cholerstwa ani proponował, ani używał. Psa trzeba umiejętnie do wszystkiego przygotować, pokazać mu, nauczyć, samym przy tym należy wykazywać się spokojem i mądrością, a nie jak taka zwykła łajza tłuc go za wszystko, czy dusząc na kolczacie, bo wyrywa do przodu, bo na przykład wystraszył się czegoś. A co do “umiejętności” zakładania tych paskudnych przedmiotów na psa głoszonych przez “znawców”, tak, tak robią to bardzo “umiejętnie” zakładając na najwrażliwszym miejscu na szyi psa 😠

Drodzy, empatyczni, myślący właściciele swoich czworonogów nie dajcie sobie nigdy wmówić, że Wasz pies ma być karcony, bity, przyglebiany do ziemi, szarpany, zamykamy w ciasnej klatce za karę, zamykany w piwnicy, że bez założenia narzędzi tortur nic nie da się osiągnąć z Waszym psem. Nawet jak tak się w życiu “zakręcicie ” i jesteście, bądź będziecie na etapie, że bedziecie myśleć, że zyjecie ze strasznym psem, niedobrym, że boicie się swojego psa, że dłużej nie dacie rady, pamiętajcie, że można ze wszystkim sobie poradzić, ale należy zrobić to przy pomocy specjalisty, nie konowała, który będzie kazał Wam pastwić się nad Waszym psem i dopiero wtedy wszyscy doprowadzą już do poważnej tragedii.

A tym wszystkim biednym psiakom , które tak cierpią przy bokach swoich oprawców, pozostaje mi tylko życzyć zmiany, szczęścia i tego, że może jakimś cudem życie się tak ułoży, że znajdą innego człowieka w swoim życiu.

Bo niestety jak to ktoś ostanio mądrze powiedział, że co można zrobić, jeżeli właściciel zamiast mózgu ma w nim sieczkę. Nic. Doprawdy nic.