Większość ludzi, która zaadoptowała psa, nie ma pojecia o jego przeszłości.

Nie wiedzą, jakie było dotychczasowe życie psa, co przeżył. Pięknym gestem jest adopcja i danie psu szansy na lepsze życie. Zabierając psa ze schroniska, bądź innego miejsca, gdzie dotychczas przebywał, większość osób cieszy się strasznie z tego i tego samego oczekują od psa. Często jeszcze usłyszą od kogoś, kto im tego psa wydał, że piesek „fajniuśki”, wszystko uwielbia, wszędzie lubi przebywać, wszystkich kocha i wiele innych rzeczy, które przeważnie mijają się z prawdą.

Takie wciskanie ludziom kłamstw, wcale adoptowanemu psu nie pomaga, wręcz szkodzi i to bardzo. Zamiast dać psu na początku spokój, czas na zaaklimatyzowanie się w nowym domu, zarzucamy go wszystkimi niepotrzebnymi emocjami. Nie zdajemy sobie sprawy, co przeżywa pies. Nagle znalazł się w nowym miejscu, dookoła tyle nowych rzeczy, często budzących wiele lęku. Nikt często nie myśli o tym, że pies mógł nigdy nie mieszkać w mieszkaniu, że nie przeszedł prawidłowej socjalizacji w szczenięctwie. Nie myślimy o tym, że pies nigdy wcześniej nie miał do czynienia ze sprzętami gospodarstwa domowego i widok oraz dźwięk odkurzacza, suszarki i wielu innych rzeczy potrafi wzbudzić ogromny lęk.

Tak samo ze spacerami. Chcemy nie wiadomo gdzie psa zabrać, do parku, miasta i “zalać” jego mózg masą bodźców. Pomyślmy, jakim stresem jest wyciągnięcie psa z kojca w którym siedział długi czas i bez żadnego wcześniejszego przygotowania zabranie go np. do parku, gdzie dzieje się tyle różnych rzeczy. Często jeszcze do głowy przychodzi idiotyczny pomysł, aby takiego psa przywiązać pod sklepem i narazić go na masę niepotrzebnych negatywnych wrażeń. Zresztą żadnego psa nie powinniśmy zostawiać samotnie uwiązanego. Ludzie nie zdają sobie sprawy, co czuje i przeżywa taki pies i ile złego może go spotkać w ciągu krótkiej chwili. Stopniujmy spacery. Niech pies ma czas na zapoznanie się ze wszystkim.

A przede wszystkim dajmy adoptowanemu psu czas na wszystko. Nawiążmy z nim więź, dajmy mądre wsparcie. Będzie nam się wtedy o wiele łatwiej żyło i nie będziemy mieli pretensji do całego świata o to, że pies miał być taki cudny pod każdym względem a mamy w domu “kłębek nerwów”.